środa, 27 marca 2013

Bunker Hill Monument

Mieszkam w jednej z ładniejszych dzielnic Bostonu.. po drugiej stronie ulicy znajduje się Bunker Hill Monument, więcej możecie poczytać TUTAJ. Jestem tutaj już prawie 7 miesięcy i dopiero ostatniej niedzieli zdecydowałam się wraz z dziewczynami wspiąć na samą górę aby przez malutkie okienka popatrzeć na Boston z czterech stron świata!

W prawym dolnym rogu ta zielona chatka to moje obecne miejsce zamieszkania!





Niby tylko 294 schody a Kasia ze swoją kondycją stękała po przejściu 70!


Zdjęcie zrobione sprzed wejścia do domu ;)




czwartek, 21 marca 2013

Uphill all the time.

Chyba nigdy nie uda mi się napisać notki zgodnie z planem.. zamysł na notkę o tym co warto kupić, co mnie zaskoczyło i do których miejsc najchętniej wracam przesuwam na potem. Czas leci jak szalony. Ostatni weekend byłam w Bretton Woods z hostem i dzieciakami bo hostka.. musiała odpocząć. Nie będę tego komentować. W każdym razie wybraliśmy się na narty wszyscy razem, włącznie z małą.


Moi chłopcy śmigają na czarnych szlakach aż tylko się kurzy a młoda owszem też ale na smyczy.. Niestety jej upór nie zna granic a uległość jej ojca jeszcze bardziej nie zna granic więc jakieś 3 h po zrobieniu tego zdjęcia czas na zdjęcie następne:


Gips na MIESIĄC...MIESIĄC! ;( tak to się kończy jak się nie ma wyobraźni a au pair teraz niech się męczy.. Nie chcę Wam pisać jaka ona teraz jest okropna przez ten gips! Na samą myśl wyjścia rano do pracy mnie skręca. Ale jeszcze piątek i wolny weekend! 

Zima nie odpuszcza, we wtorek znów mieliśmy snowstorm i zamknięte szkoły. Ja nie wiem czy wiosna kiedyś zawita, straciłam nadzieje.. Ja chcę do Californii albo z powrotem do Miami! 

xoxo

wtorek, 5 marca 2013

Answers.

      Pierwsza porcja odpowiedzi na pytania a następny post będzie o tym co warto kupić w USA, co mnie zaskoczyło i moje ulubione miejsca w okolicy! 
  •      Żałujesz, że wyjechałaś? Zrobiłabyś to jeszcze raz?

Nie, nie żałuję mimo tego, że uważam ten program za grubo przereklamowany i czuję się jak przedmiot w ich życiu to nie żałuję bo tego co zobaczyłam i co doświadczyłam nikt mi nigdy nie zabierze. Ten wyjazd to porządna szkoła życia. Weryfikuje wszystko… znajomości, priorytety i pomaga dogadać się samemu ze sobą a z tym chyba miałam problem bo tak właściwie nigdy nie wiedziałam co chcę robić w życiu, co jest dla mnie ważne a co tylko wydawało mi się że jest ważne. Więc gdyby można było cofnąć czas ale pozostawić swoje dotychczasowe doświadczenia to spróbowałabym jeszcze raz. Uważam, że jest to najtańszy sposób na zobaczenie kawałka świata, poprawę swojego angielskiego i poznanie ich stylu życia. Najtańszy ale bardzo ciężki sposób nie zapominajcie o tym!

  • Co planujesz po programie?

Właśnie tutaj nauczyłam się niczego nie planować ale wiem, że chcę wrócić na studia i zrobić magistra. Dla własnej satysfakcji. Chciałabym za granicą, najlepiej w Londynie ale nie wiem co będzie mi dane. Jeżeli nie to wybieram Warszawę, Poznań albo Szczecin. Chciałabym więcej podróżować a po studiach zostać psim trenerem albo wedding planner’em (cóż za rozbieżność :D)

  • Co spakować?

Podstawowe rzeczy na daną porę roku. Ciuchy są naprawdę tanie więc zabierzcie tylko kilka ulubionych rzeczy a resztę śmiało można dokupić. Warto spakować swoje ulubione kosmetyki typu szampon, balsam do ciała jeżeli używacie jakiś specjalnych. Mi ciężko było znaleźć coś odpowiedniego a do takich super tanich też nie należą. Bo czy 12$ za balsam do ciała Nivea to tanio? Nie bardzo. Ale za to 8$ za porządny podkład Maybelline to już tanio! Nie brać suszarek i prostownic bo mimo przejściówki będą działać jakby chciały a nie mogły a nawet jeżeli rodzina Wam nie udostępni takich rzeczy to w Marshallu można kupić porządną suszarkę za 15$. Nie brać ciuchów na następną porę roku bo kupicie sobie tutaj! A potem ciężko takim osobom jak ja, które nie lubią się pozbywać nawet starych rzeczy zapakować wszystko z powrotem w 23kg. Niemożliwe!

  • Czy poprawiłaś swoje umiejętności językowe znacząco od czasu wyjazdu?

Mój angielski jest o milion poziomów wyżej niż był. Rozmowy o ekonomii państwa po przyjeździe tutaj były dla mnie niezrozumiałą papką a teraz? Teraz nie boję się rozmawiać na żaden temat. Wiadomo, że czasem zapomnę jakiegoś słówka ale zawsze powiem to jakoś na około, że ludzie rozumieją. I łapię się na tym, że myślę po angielsku. I właśnie dlatego wyjechałabym jeszcze raz.

  •  Czy jest ci ciężko wytrzymać bez rodziny?

To najgorszy aspekt tego wyjazdu. Moja mama jest moja najlepszą przyjaciółką i czuję się tak jakbym połowę siebie zostawiła w Polsce. Nauczyłam się żyć z tęsknotą ale po każdej rozmowie na Skypie z rodziną czuję się nieswojo i muszę powstrzymywać łzy i powtarzać sobie, że jeszcze tylko trochę i znów się zobaczymy. Dzięki temu wyjazdowi wiem, że musze żyć gdzieś niedaleko, żeby od rodzinnego domu dzieliło mnie co najwyżej 3-4 h… samochodem, samolotem whatever ale żebym mogła w każdej chwili wsiąść w jakikolwiek środek komunikacji i być w domu parę h później. 

  • Jakie są twoje ulubione sklepy i dania oraz słodycze w USA?

Sklepy: T.J. Maxxx, Marshall, Urban Outfiters, Burlington, Anthropologie (niestety nigdy tam nic nie kupiłam bo ceny są zatrważające ale ciuchy mają przepiękne). Z racji tego, że H&M jest tani jak barszcz szczególnie na  przecenach to jestem tam częstym gościem. Ahh i zapomniałabym o Aldo.

Dania? Szczerze to nie zastanawiałam się nad tym. Lubię jeść, zaraz po spaniu to moja ulubiona czynność więc większość rzeczy mi pasuje. Najbardziej będę w Polsce tęsknić za Dunkin Donuts ze względu na pączki i kanapki. A podstawową rzeczą którą jem na śniadanie lub lunch jest bagel & creamy cheese.
A ze słodyczy najlepszą rzeczą na świecie są marshmallows z ogniska z czekoladą, m&m’sami i żelkami. Zaraz po tym uwielbiam czekoladki hershey's kisses! 

Tymczasem trochę wiosny:


xoxo