środa, 29 sierpnia 2012

Gifts vol.2

Dorzucam obiecane zdjęcia biżuterii dla Hostki:



Zestaw składający się z bransoletki, kolczyków i naszyjnika kosztował 35 zł.
Dokupiłam jeszcze farbki witrażowe:


Cena 17,95 zł. 

A dla zainteresowanych jak wygląda paszport z wizą, to mój prezentuje się tak:



Przygotowania do wyjazdu już zbliżają się ku końcowi. W weekend będę robić próbne pakowanie. tak jak wcześniej pisałam to wykorzystam worki próżniowe i w odpowiedzi na pytanie które padło, to będę tam pakować tylko rzeczy których nie będę używać w training school, bo później nie będę miała raczej możliwości odessać tego powietrza z powrotem ;P 

Z mojej listy do załatwienia pozostało mi dalej kupić leki, kupić przejściówki (w moim mieście i okolicznych nie ma! więc zamówię na allegro i mam nadzieję, że dojdą) i dokupię jeszcze malutką maskotkę i resoraki dla chłopców aby dać im coś na lotnisku. No i dokupić muszę jeszcze kosmetyki w małych opakowaniach do podręcznego.

Na koniec kilka fotek z wczorajszego spaceru nad morzem. Byłam tam zapewne ostatni raz przed wyjazdem bo nie zapowiada się abym miała czas jeszcze pojechać na plażę. Pocieszam się, że w Bostonie też są plaże ;P







Obiecuję, że jak już będę w USA to będzie więcej zdjęć krajobrazu, jedzenia i zakupów niż moich, jednakże na dzień dzisiejszy chcę mieć jak najwięcej zdjęć z bliskimi aby w razie kryzysu mieć co pooglądać. Poza tym, zaczynam lubić zdjęcia na których jestem ;D

xoxo




poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Some gifts.

Kupiłam część prezentów, więc zamieszczam fotki ;)


Wiersze Szymborskiej tłumaczone na język angielski. Aż sama się zaczytałam dzisiaj. Hostka jest w klubie książki więc mam nadzieję, że jej się spodoba twórczość naszej noblistki. Cena 29,99 w małej księgarence u mnie w mieście.


Dla Hosta, co tu dużo mówić ;P Żubrówka + sok jabłkowy to zaraz po mohito mój ulubiony drink ;P Cena 31,99 w Tesco - 0,7 l.


Karty do Piotrusia! ;) moja ulubiona gra z dzieciństwa i w karty umiem grac tylko w to ;D kupiłam 3 zestawy żeby nie było płaczu, że jedno dostało a drugie nie. Cena 3,99 za sztukę w Tesco.


Kreda do malowania. Pozostałość po mojej przygodzie z byciem hostessa ;P wezmę, myślę, że na początkowe dni może być fajną zabawą w parku.


Krówki z Jutrzenki, kupiłam już bo były w promocji w Tesco, 2 opakowania w cenie jednego więc zapłaciłam 6,99 zł. Zamierzam dokupić jeszcze czekolady Wedla, ptasie mleczko i michałki.


Łódki do samodzielnego złożenia z drewna. Myślę, że dla chłopców to będzie wciągające zadanie. Wiem, że nie jest to łatwe do złożenia ale damy radę. Cena 2,99 zł/szt. w sklepie 'wszystko po 2,99' ;P


Piankowe naklejki, dla dziewczynki prezenty a dla chłopców gadżety sportowe ;P Cena 1,49 zł/szt. w sklepie 'wszystko po 2,99'. Więc nie wszystko po 2,99 ;]


Puzzle z numerkami, fajna zabawa, jest cyferka i do tego trzeba dopasować odpowiedni puzzel z pasującą ilością rzeczy. Cena 2,99 zł. Angielski w zagadkach kupiony w Tesco za 19,99 zł. Ale jak widać na drugim zdjęciu jest ich mnóstwo. Na jednej stronie w języku polskim a na drugim w języku angielskim. Do zabawy z dziewczynką. Ale z chłopcami również bo są i łatwiejsze i trudniejsze zagadki.



Kolorowanki z naklejkami (z boku) a to z Kubusiem to malowanka do malowania samą wodą. Jak się przejedzie po obrazku pędzelkiem nasączonym wodą to rysunek nabiera kolorów. 

Dla Hostki zamówiłam ręczenie robioną biżuterię (jutro powinna być do odbioru więc w następnym poście będzie zdjęcie), dokupię jeszcze farbki witrażowe, samochody i maskotkę dla małej żeby przełamać pierwsze lody na lotnisku. I więcej chyba nie będę szaleć. Chcę żeby to było coś skromnego.

Kupiłam również torbę która będzie mi służyć jako bagaż podręczny. To już druga moja torebka z tej firmy co mnie bardzo cieszy ponieważ z tej pierwszej jestem bardzo zadowolona, mam ją już bardzo długo a nie ma żadnych śladów użytkowania a noszę ją bardzo często. Do wyboru była bordowa i czarna ale zdecydowałam się na czarną. Marka David Jones. Koszt 69 zł. Wykonanie z mocnej eko skóry.






Torebka jest bardzo pojemna, spokojnie schowałabym tam laptop z dodatkami i aparat i jeszcze parę ubrań ale plusem jest to, że jako podręczny mogę mieć jedną torbę 8 kg + torbę na laptop/torebkę damską. 

xoxo


niedziela, 26 sierpnia 2012

The first time to say goodbye.

Ostatnie dwa dni spędziłam na wsi gdzie mieszkają moi dziadkowie, wujostwo i kuzyn. Były to pierwsze pożegnania bo niestety nie dam rady ich już odwiedzić podczas tych ostatnich 2 tygodni które zostały do wyjazdu. Może zobaczę się jeszcze z kuzynem bo od września będzie mieszkał w internacie w Koszalinie. On już idzie do liceum! Ale ten czas zleciał ;P. Dzisiaj pojechałam z dziadkami odwiedzić ojca i Marysię i z nimi się też pożegnać bo nie wiem czy ojciec pojedzie na lotnisko ze względu na pracę. Te 2 dni pozbawione były łez! To dla mnie ważne, wszyscy mnie wspierają, cieszą się bo uważają, że to dla mnie szansa. Babcia nawet powiedziała, że mam się nie wygłupiać i w razie czego się nie poddawać i nie wracać wcześniej niż za rok! To były fajne dwa dni. Na wiosce był festyn, taki wiecie..typowa wiejska potupaja ;D było ognisko, disco polo ;P i było regularne mordobicie bo bez bójki obejść się nie może ;D 

Nie wiem co mam więcej napisać bo jak myślę, że zobaczę ich za rok to chce mi się płakać! Zawsze szybciej wzruszam się w samotności. Moja zewnętrzna powłoka jest odporna na większość smutnych i przykrych spraw. Dopiero w samotności łapią mnie dołujące momenty.

Teraz trochę zdjęć robionych nowym aparatem, szczerze mówiąc nie sprawdziłam dużo jego funkcji bo było mi szkoda czasu na bawienie się aparatem kiedy byłam z rodziną. Zdjęcia wstawiam surowe bez żadnych przeróbek.



Wujek ;P









Kupić leki, kupić torbę do bagażu podręcznego, przejściówki i upominki dla rodziny! Odwiedzić dentystę 5 września. Wylecieć. Tyle mi zostało do momentu postawienia stopy na amerykańskiej ziemi.

Dziękuję wszystkim którzy czytają bloga, komentują i mnie wspierają. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby notki z Bostonu pojawiały się chociaż w takich odstępach czasu jak te tutaj z Polski. Tak mi dopomóż ...losie! ;)

xoxo

czwartek, 23 sierpnia 2012

Sony Alpha SLT A37K

Witam ;)
Same dobre wieści..kryzys zszedł na drugi plan i.. kupiłam nowy aparat. Taak wiem, że niby w Stanach dużo taniej, ale przegrzebałam kilkanaście amerykańskich stron z takim sprzętem i wyszło na to, że zaoszczędziłabym około 200 zł więc postanowiłam kupić porządny aparat już tutaj w Polsce aby od samego początku mojej przygody móc robić dobre zdjęcia. Postawiłam na Sony, z racji tego, że cena była dosyć przyzwoita i funkcje jak dla takiego amatora jak ja są idealne. W USA będę oszczędzać na nowy, lepszy obiektyw niz ten który jest w zestawie. Więcej na temat tego aparatu możecie przeczytać TUTAJ ;)

A tutaj kilka zdjęć (niestety nie moich a zapożyczonych z google pictures):





W sobotę po pracy jadę na 2 dni do babci na wieś i tam zamierzam popróbować różnych kombinacji ustawień i zrobić mnóstwo zdjęć więc zaprezentuję opcje nowego nabytku. Swoje umiejętności fotografowania chciałabym poprawić (a może w ogóle się ich nauczyć, bo jestem amatorem) na kursie w Bostonie i mam nadzieję, że znajdę jakiś fajny kurs ;)

Przygotowania idą do przodu. Dalej nie wiem co z prezentami dla dzieciaków. Muszę jeszcze zamówić przejściówki na allegro bo w mojej mieścinie nie ma. 

Nuta na dziś, na wczoraj i na jutro i na..zawsze? Uwielbiam to!



xoxo







poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Ticket and the first question.

Tak sobie szperam w necie dzisiaj bez sensu.. na dworze był straszny upał, aż nie chce się wychodzić, dostałam maila od hostki, że mam już zaklepane miejsce na  Boston Au Pair Disco Boat Cruise, ta kobieta przekazuje nawet w zwykłych mailach tyle energii i radości, że aż jestem zadziwiona, że tak się da. I tak sobie czytając jakieś pierdoły zalogowałam się na mój profil w CC a tam:


Jak zobaczyłam ten bilet, to skrywany strach i niepewność uzewnętrzniły się. Od razu zachciało mi się płakać. Wiem, że to głupie i chwilowe, ale dopadły mnie wątpliwości, czy to co ja robię ma w ogóle sens? Czy wytrzymam tęsknotę za domem? Co jak nie wytrzymam..wrócę tu i co powiem najbliższym? Że nie dałam rady, że jestem za słaba? Powiem Wam tylko jedno, na pewno nie będę się trzymała tam rękami i nogami i na pewno nie dam się wykorzystywać. Mam tu po co wrócić. Ale też nie poddam się przy pierwszym kryzysie. A z początku będzie nie jeden kryzys a pewnie ich miliony. Jak tylko rodzina okaże się dobra, moja bariera językowa zniknie to zrobię wszystko co w mojej mocy aby powstrzymać tęsknotę i przetrwać rok. Ale jeżeli będę na prawdę cierpieć z powodu rozłąki i nawet to, że jestem w USA i rodzina jest ok i mogę zwiedzać, uczyć się i imprezować nie będzie mi sprawiało radości..to pakuję się i wracam. Nic na siłę. 

Ale nic nie zakładam z góry. Od początku nastawiałam się na to, że to będzie momentami ciężka praca, więc nie liczę na to, że będę tam leżeć do góry tyłkiem. Wychowywanie dzieci to strasznie surrealistyczne zadanie. Ale próbować zawsze warto. Może to jest moje powołanie? heheh zobaczymy!

xoxo

sobota, 18 sierpnia 2012

Trip to Warsaw.

Jak wiecie wczoraj miałam spotkanie w Ambasadzie w sprawie wizy. Wizę dostałam..i to na prawdę nic strasznego ;) nie będę opisywać całej tej procedury bo już mnóstwo dziewczyn robiło to na blogach ale powiem Wam tylko tyle, że od czwartku 16 sierpnia zmieniły się zasady ubiegania się o wizę i umawiania na spotkania wizowe a więcej na ten temat przeczytacie: TUTAJ

I tak oto w piątek było trochę osób z nowego systemu, trochę ze starego..generalnie straszne zamieszanie :P Co się jeszcze zmieniło? Już nie dostaniecie ani ja nie dostanę swojego paszportu z wizą kurierem..do odwołania wprowadzono odbiór osobisty po 3 dniach roboczych od spotkania :/ jak to usłyszałam to się ucieszyłam niezmiernie, że spędzę po raz kolejny 11 h w pociągu w jedną stronę aby po godzinie pobytu wracać znów 11 h do domu, jednakże pani która zajmowała się sprawdzaniem dokumentów powiedziała, żeby zagadać z konsulem i tak oto pani konsul zgodziła się, żeby mój paszport odebrał ktoś inny. Od konsula dostajecie taki numerek na żółtym blankiecie upoważniający do odbioru paszportu i można dla upewnienia napisać jeszcze upoważnienie dla danej osoby :P u mnie odbiorem paszportu zajmie się pani z biura Cultural Care i odeśle go do mnie kurierem. Z tego co się zorientowałam to każdy może tak zrobić, tzn. każdy może upoważnić kogoś do odbioru jego paszportu dając mu tą żółtą karteczkę bez której nie oddadzą nam naszego zezwolenia na wjazd do USA ;)

*EDIT* Doczytałam, że teraz przy wypełnianiu wniosku DS160 i umawianiu się online na wizytę wybiera się miejsce odbioru dokumentów (i dostałam maila z biura wysyłanego chyba automatycznie do wszystkich, że będą różne miejsca w Polsce wyznaczone gdzie będzie można odbierać paszporty i pewnie będą to placówki Banku Pocztowego) *EDIT*

Wzięłam ze sobą aparat ale zrobiłam tylko dwa zdjęcia z czego tylko jedno nadaje się do publikacji:


Kawa ze Starbucks'a i widok Warszaw z rana..coś cudownego. I wiem, że po powrocie z USA przenoszę się do Warszawy tak jak planowałam. 

Muszę spisać sobie listę spraw do załatwienia przed wyjazdem a zostały mi tylko 3 tygodnie.. ja nie wiem jak ja to ogarnę, nie wspominając, że nie mam jeszcze prezentów dla host rodziny ;P Hostce kupię biżuterię z bursztynu, hostowi żubrówkę i jakiś mały album ze zdjęciami z Polski (chociaż uważam to za tandetne bo i tak pewnie nikt tych albumów nie ogląda). Dzieciaki dostaną polskie słodycze i...i nie wiem :P ale coś wymyślę na szybko ;) wiem jedno, że będą to bardzo skromne prezenty bo po pierwsze..pewnie mają full zabawek a ja chcę tylko złamać pierwsze lody więc nie będę szaleć ;)

Gdybyście mieli jakieś pytania, śmiało proszę pisać w komentarzach lub posyłać maile ;)

xoxo

środa, 15 sierpnia 2012

Preparations.

Ale ten czas zapierdziela.. już za miesiąc będę na Boston Au Pair Disco Boat Cruise! Czyli po szkoleniu w NYC i drugiego dnia u rodziny wybieram się na największą coroczna imprezę organizowaną przez Cultural Care, gdzie zamierzam poznać jak największą liczbę nowych, potencjalnych znajomych ;)

Ale to wszystko wydarzy się jeżeli dostanę wizę. A spotkanie 17 sierpnia o 10:30! Proszę trzymać kciuki.. i tak tak wiem, że to formalność i nic strasznego ale lekki stres jest. Najgorsze to, że jadę jednak pociągiem czyli 11 h w podróży ;P dobrze, że ojciec zdecydował się jechać ze mną bo nienawidzę naszego pkp i nie czuję się tam zbyt bezpiecznie. A więc Warszawo - zbliżam się! Uwielbiam to miasto i gdybym nie zdecydowała się zostać Au Pair to właśnie tam bym się przeprowadziła! To taki nasz mały Nowy Jork ;D bynajmniej dla mnie, dziewczyny z miasta zaoranego i przykrytego folią w którym nic się nie dzieje ;)

Wypełnianie wniosku wizowego online to był istny koszmar! Jeszcze raz dziękuję Blonde ;*

Uwaga, uwaga.. zakupiłam już część dolarów. Na razie mam 140 bo wyobraźcie sobie, ze więcej nie było w banku. A cena w banku była mniejsza niż w kantorze. Zamierzam wziąć kwotę oscylującą między 200-300 dolarów ale kompletnie nie wiem czy to wystarczająco. A Wy ile wzięłyście lub bierzecie? Proszę o porady.

xoxo

wtorek, 7 sierpnia 2012

Shopping, shopping.

Przygotowując się do wyjazdu założyłam sobie, że nie będę kupować nowych ciuchów gdyż to mija się z celem. Bagaż który możemy zabrać jest ograniczony a moja komoda i tak już nie mieści tego co mam. Poza tym, po co brać drewno do lasu..? Zamierzam obkupić się w nowe łachy będąc już w Stanach ;) ale zostałam zmuszona aby zakupić dres. Dlaczego? Odpowiedź jest dosyć prosta.. nie wyobrażam sobie tych prawie 10 godzin lotu w jeansach lub sztucznych legginsach. Z drugiej strony szkoda mi pieniędzy na dresy takich firm jak adidas czy nike bo jak każda z przyszłych operek wie, takie rzeczy w Stanach są dużo dużo tańsze. Będąc wczoraj w Biedronce natknęłam się na dres Disneya za 39,99 zł spodnie + bluza ;) gatunkowo są na prawdę bardzo dobre ;)



Musiałam je trochę zmodyfikować gdyż oryginalnie mają luźną nogawkę, ale dzięki mojej cudownej chrzestnej mam tam teraz wszytą gumkę aby spodnie były ze ściągaczem ponieważ w takich jest mi dużo wygodniej ;). Zdjęcia z przodu nie będzie bo wyszłam strasznie, ale mogę Wam powiedzieć, że z przodu u góry na bluzie jest tylko małe serduszko i nic więcej, żadnych napisów, rysuneczków ani nic. 

Zakupiłam również japonki, z myślą o pobycie w training school i niepocieszającym wyglądem tamtejszych łazienek. Klapki zostały przecenione i są bardzo wygodne:


Także z zakupów odzieżowych to tyle i więcej nie przewiduję, chyba że napotkam gdzieś jakieś fajne trampki, to jeszcze się skuszę a tak to nic więcej nie potrzebuję. Ostatnio myślałam o tym jakby się spakować żeby walizka nie była wypchana po brzegi więc postanowiłam wykorzystać worki do pakowania próżniowego. Zamierzam zamówić je na allegro ponieważ jeden worek o wielkości 50x60 kosztuje tylko 3,45 zł.

A Wy w czym zazwyczaj latacie/zamierzacie lecieć/poleciałyście?

Tymczasem praca mnie wzywa więc..

xoxo


piątek, 3 sierpnia 2012

Suitcase.

A więc kochani jak zapewne wiecie moją walizkę nabyłam już jakiś czas temu z myślą o wyjeździe jako au pair. Napotkałam całkiem przyzwoitą w sieci sklepów Intermarche ;) Kosztowała 169,99 zł i prezentuje się tak: 






Walizka jest firmy Weshare i jest z tworzywa. W planie mam zamiar ją pomalować w jakiś piękny polski akcent  a do tego zatrudnię mojego przyjaciela Jacka (tego który mnie tatuuje) aby łatwiej było mi ją odnaleźć na taśmie bagażowej. Więc po przeróbce opublikuje jeszcze raz jej zdjęcia.

Tych dwójki też mi będzie bardzo brakować:




A dzięki Natalii która już jest za oceanem zdobyłam próbki kosmetyków Johnson & Johnson, są przecudne ;)

Dziękuję wszystkim za wsparcie! Jutro mam dzień wolny więc postaram się coś więcej napisać :)

xoxo