środa, 29 lutego 2012

Change.


Zmiany, zmiany, zmiany.  Odezwała się do mnie na facebooku dziewczyna – Marta, która ma podobny problem do mojego. Albowiem również ma rozrusznik serca i również chce wyjechać do USA jako au-pair.  Napisała do mnie jak tam stoję z CC i całe szczęście, ze się jeszcze za to nie wzięłam ze względu na ciągły urlop mojego kardiologa, ponieważ Marcie CC robi straszne problemy pomimo dostarczenia wszystkich wymaganych zaświadczeń i szanse na wyjazd są zerowe, bo ciągle jest jakieś ALE. Więc się zgadałyśmy, i porzucamy Cultural Care na rzecz agencji Gawo. Rozmawiałyśmy, tzn. Marta rozmawiała a ja poprzez nią zadawałam pytania na które ona nie wpadła i otóż w Gawo żadnych większych problemów nie powinno być, wymagają tylko referencji od kardiologa na swoim papierze, który nam wyślą. Więc zarejestrowałyśmy się, niebawem dostaniemy na maila formularz referencji medycznych do wypełnienia, ankietę i jakiś test. Mój kardiolog dalej na urlopie, ale już mu tak truję, że w przyszłym tygodniu powiedział, że na pewno mi to wszystko co potrzebuję wypisze. Od razu skorzystamy razem z promocji, że jako my dwie to każda będzie płacić po 500 zł co strasznie ucieszy mój portfel ;) Obawy mam tylko do tego, czy jakaś rodzina zechce przyjąć Au-pair z rozrusznikiem serca. Będę poszukiwać lekarzy, najlepiej kardiologów bo będą wiedzieć, że właśnie dzięki rozrusznikowi możemy normalnie żyć i wykonywać praktycznie każdą pracę. Trzymajcie kciuki! ;)


środa, 15 lutego 2012

Live it.


Heeej ;) w piątek po wymianie kilku mailu z CC, dostałam w końcu info, żebym przed wypełnianiem aplikacji wysłała im zaświadczenie od kardiologa: „…musiałaby Pani dostarczy nam oficjalne pismo od lekarza, w którym będzie wyjaśnione co Pani dolega na czym to polega, czym się objawia i jak wygląda leczenie i kontrole. Wtedy my wysyłamy takie pismo do agencji amerykańskiej z prośbą o wydanie decyzji, czy może Pani wziąć udział w programie…” oraz „…zaświadczenia od Twojego kardiologa mówiącego o tym, że nie ma przeciwwskazań do wyjazdu, że możesz jechać na rok do aktywnej opieki nad dziećmi i że będzie to bezpieczne dla Ciebie i dzieci, którymi będziesz się opiekowała”. A więc znów utknęłam na jakiś czas z papierami, gdyż mój kardiolog aktualnie ma parę dni urlopu, ale w przyszłym tygodniu powinnam to załatwić, co prawda pewnie dostanie szału, że każę mu wypisywać takie głupoty ale cóż.. ;)

Dzień okazywania sobie miłości przeżyłam! Bo kocha się tylko w Walentynki, pamiętajcie! :P Żeby nie zwariować udałam się z koleżanką na zakupy, na uroczy i okropnie niezdrowy obiad w McDonald’s i na uczelnie po wpis a jak już wróciłam do domu to padłam o godzinie 21.

Nie wiem czy słyszeliście, że Adele zapowiedziała po rozdaniu nagród Grammy (dostała 6 gramofonów ;P ), że zawiesza karierę na 5 lat?! Ja nie wiem, czy jej się uda jeszcze wrócić na szczyt po takiej przerwie, chyba, że nowa płyta będzie genialna, aczkolwiek nie wiem czy może być coś bardziej genialnego od albumu "21" ;)

A od paru dni wkręca się Grubson:


Pozdrawiam ;)

środa, 8 lutego 2012

I really want.


Choćby człowiek bardzo chciał to nie da się napisać dobrze pracy dyplomowej bez przeczytania wcześniej paru książek.. tzn. zapewne znajdą się tacy wielcy pisarze, którzy to potrafią, lecz ja się do nich nie wliczam, więc musiałam dostąpić tego zaszczytu i od dwóch dni zaczytywałam się w książkach na temat organizacji pozarządowych, od tej ilości wiedzy tam zawartej powstał plan ramowy pierwszego rozdziału (ambitnie, a co! ;D ). Drugą sprawą zajmującą mój mózg który od kilku dni jest w sumie na feriach i powinien odpoczywać, jest mail od pani z Cultural Care, która jednak poddała w wątpliwość moją możliwość udziału w programie, ze względu na mój rozrusznik serca, aczkolwiek nie przekreśliła mnie do końca, tylko ‘musi się dowiedzieć u góry czy to będzie możliwe’! Mam nadzieję, że ten ktoś u góry nie będzie miał zastrzeżeń, bo inaczej będę musiała poszukać innej agencji która zrozumie to, że ten rozrusznik mam właśnie po to, aby móc normalnie żyć! Oczywiście zaświadczenie od mojego kardiologa ( którego wielbię ;* ) będzie do nich przesłane. Teraz pozostaje tylko czekać na kolejnego maila.


 Musiałam to zrobić, uwielbiam tą piosenkę od kiedy usłyszałam ją po raz pierwszy ;) 

In New York,
Concrete jungle where dreams are made of,
There's nothing you can’t do,
Now you’re in New York,
these streets will make you feel brand new,
The lights will inspire you,
Let's here it for New York, New York, New York
Welcome to the bright light..

Pozdrawiam!

sobota, 4 lutego 2012

Let's start.


Regularne prowadzenie bloga… podejście czwarte! Trochę tego było, raz był blog ot tak, bo każdy miał i to było modne, później miał być moim anonimowym pamiętnikiem a skończyło się na jednym, początkowym wpisie, później był blog - niespodzianka, gdzie też był tylko jeden wpis, a wszystko upadło zanim w ogóle nabrało rozpędu.. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej, tzn. zapewniam sama siebie, że teraz będzie inaczej. Życie przemija z taką prędkością, czasy gimnazjum pamiętam jakby były wczoraj, a tutaj już w czerwcu kończy się studia licencjackie! Od gimnazjum wiele się zmieniło, poczynając od trudnych decyzji, problemów ‘miłosnych’ a potem życia czyimś życiem a nie swoim własnym, i właśnie dlatego doszłam do wniosku, że czas zacząć kształtować swoje życie, według swoich własnych priorytetów i zacząć spełniać marzenia.. A od wielu lat, takim marzeniem jest zamieszkanie chociaż na jakiś krótki czas w Nowym Jorku, ale również zobaczenie Los Angeles, Bostonu, Miami, Waszyngtonu, San Francisco, Filadelfii, Atlanty, Houston oraz.. Seattle, Phoenix i Forks (tak tego Forks J ). Plany są dwa. Plan A, zakłada wyjechanie na przełomie września/października na rok do USA jako Au-pair, i już podejmuje w tym celu kroki. Wybrałam agencje Cultural Care, która ma mi w tym wszystkim pomóc, a gdyby się nie udało (aczkolwiek na razie plan B jest planem bardzo awaryjnym, plan A musi się udać!), lecz zawsze plan B musi istnieć, więc zakłada on pójście na studia magisterskie, dostanie się do KSAP i ciężka harówka aby zarobić na wymarzone wakacje w Nowym Jorku ;). Przygotowując się do operowania, postanowiłam podszkolić swoje umiejętności językowe z angielskiego, co tak czy siak się przyda.. A w najbliższym czasie, czeka mnie pisanie pracy licencjackiej, co spędza mi sen z powiek… trzymajcie kciuki!