Ostatni weekend po bardzo długiej przerwie spędziłam w Bostonie z dziewczynami. Ostatni raz widziałam się z nimi 8 grudnia czyli po ponad miesiącu znów się spotkałyśmy. Strasznie mi tego brakowało. Cieszę się, że grudzień się już skończył bo był to bardzo męczący miesiąc. Zakupy i polska kolacja? Zawsze! W ten weekend szczęście mi sprzyjało bo kupiłam bardzo fajne rzeczy nie wydając majątku.
 |
| 20$ a jakie wygodne! |
 |
| Marshall należy do jednych z moich ulubionych sklepów, kurtka narciarska Nike przeceniona z 160$ na 40! Musiałam ją kupić! Wykorzystałam gift card który dostałam na święta, czyli dopłaciłam tylko 14$. Interes życia. |
 |
| Sukienka - H&M 10$. |
 |
| H&M 7$ ;) |
 |
ALDO 23$ - taka na jaką polowałam od przyjazdu. Duża do której zmieszczę też aparat, brązowa, na długim pasku i nie kosztująca fortuny a dobra gatunkowo!
|
Zakupy dobra rzecz ale teraz czas zaciskać pasa i spróbować coś zaoszczędzić. Odliczam dni do 26 stycznia i wyjazdu na weekend do Nowego Jorku bo później to nie wiadomo kiedy trafi się jakieś wolne. W lutym ferie i znów goście, goście, goście. W lutym też wyjeżdża Paulina, za chwilę po niej Arlette, Marieta w rematchu a szanse, że znajdzie rodzinę w Bostonie akurat są nie ma co ukrywać niewielkie więc ja nie wiem (trzymam kciuki Marieta!). Jestem już tutaj 4 miesiące.. uh czas leci jak szalony.
W niedzielę odbył się 21 Finał WOŚP. W Bostonie też wspieraliśmy Orkiestrę:
Jeszcze parę miesięcy i witaaaaaj Polsko! ;)