czwartek, 26 kwietnia 2012

Everything is fine.

Cześć! Piękna pogoda za oknem, sprawy au pairowskie ruszyły do przodu i przybrały szybszego tempa, w środę mam urodziny ( u mnie zawsze majówka na wesoło ;P ), a wczoraj wpadłam na genialny pomysł, że pojadę na Orange Warsaw Festival, 9-10 czerwca, może ktoś chciałby dołączyć? Coraz więcej zaczynam myśleć nad tym aby może pojechać na summer au pair przed USA, ale z drugiej strony chciałabym spędzić trochę czasu z mama, siostrą i bratem. Ciekawe co mi się wyklaruje w głowie. Maj to taki zawsze niecierpliwy miesiąc, a w tym roku szczególnie, po urodzinach moich i siostry, urodziny obchodzi nasza kuzynka i mój ojciec, później jedna z najmłodszych w rodzinie ma komunię, muszę oddać licencjat jeżeli chciałabym się bronić na koniec czerwca a jestem w czarnym tyłku z jego pisaniem, a moja siostra na koniec maja  ma bierzmowanie i mam być jej świadkiem, ja, która stroni od kościoła  i jest zdeklarowaną deistką... czego nie robi się dla siostry.

Aplikację wypełniam i do IE, i też do Cultural Care, z racji tego, że nie trzeba tam płacić przed znalezieniem rodziny, doszłam do wniosku, że co mi szkodzi ;) nic nie tracę, wiadomo, trochę więcej papierków do wypełniania, ale już jestem bliska skończenia aplikacji w CC, także jakoś to będzie.. najpóźniej do połowy maja, zamierzam mieć otwarty room i tu i tu ;)

Ostatnio wzięłam się za intensywne przypominanie sobie słówek + nauka nowych z angielskiego. Moje fiszki mp3 do których zrobiłam sobie zeszyt z pisownią + oglądanie seriali z oryginalnymi napisami + czytanie mojej ulubionej sagi, zaraz po Harrym Potterze, czyli Zmierzchu po angielsku + jednoczesne słuchanie audiobooka Zmierzchu w wersji angielskiej = mój angielski z dnia na dzień jest coraz lepszy ;) i nie ma się co dziwić, że nie mam czasu ani motywacji do pisania licencjatu jak tyle ciekawszych rzeczy można w tym czasie ogarnąć ;)

Na uczelni w tym tygodniu 3 koła, jeszcze jedno przede mną, na 8 maja projekt na zaliczenie angielskiego tzn. krótka prezentacja o mojej pracy licencjackiej, i prezentacja w formie Pecha Kucha (czyt. pu czak cza) na zaliczenie metod i technik badań społecznych ;). Dobra rada: nie idźcie studiować europeistyki, NUDY NUDY NUDY! ;)



xoxo

wtorek, 17 kwietnia 2012

Welcome to Poznań.

Wycieczka do stolicy Wielkopolski niestety już się zakończyła, szczęśliwie o 16:00 wysiadłam na peronie w Sławnie ;)
W piątek tuż po przyjeździe do Poznania, poleciałam na spotkanie informacyjne Cultural Care niestety nie dowiedziałam się nic więcej poza tym co było napisane na ich stronie internetowej, przeszłam szybkie interview i poznałam fajne dziewczyny w tym Annę, studentkę AWFu która chce wyjechać tak jak ja we wrześniu do USA ;) z racji tego, że na sobotę umówiłam się z dziewczynami z forum na spotkanie, postanowiłam zaprosić też te dziewczyny które były na spotkaniu informacyjnym. Po interview z którego odebrał mnie znajomy, przemieściłam się do Kasi (mojej przyjaciółki od 12 lat ;P) gdzie spędziliśmy miły wieczór drinkując (zdjęcia nie nadają się do publikacji :D). W sobotę zgodnie z planem, spod Starego Browaru mnie i Kasię która mi towarzyszyła odebrała Agniesia wraz z Astrid, a celem naszego spotkania był Manekin, jak ktoś będzie w Poznaniu niech koniecznie tam zajrzy a na pewno nie pożałuje, mi się tak spodobało, że w poniedziałek ze znajomymi tam wróciłam i już myślałam, że nie wyjdę :P. W Manekinie spotkałyśmy się Anją, Ann_ą, i o dziwo Anią którą poznałam na spotkaniu CC dzień wcześniej i postanowiła do nas dołączyć ;) Odbyły się rozmowy na milion tematów, spotkanie bardzo na luzie i życzę wszystkim aby po wyjeździe na obczyznę spotykać tylko takich ludzi jak dziewczyny, z którymi od pierwszej minuty poznania już klei się rozmowa i nie wiadomo na którym temacie się skupić ;) 
Anja, Ann_a, Astrid, JA, Agniesia, i Anna - zdjęcie pod nazwą 'teraz głupie miny' ;D

Po wyśmienitym obiedzie, zdjęciach w parku nadszedł czas na amerykańską kawę czyli wizytę w Starbucksie gdzie dołączyła do nas Natalia ;) :

Natalia i Astrid ze swoimi ogromnymi kubkami :P
Ja i Anna (CC)

Było przecudownie, mam nadzieję, ze powtórzymy to jeszcze w Polsce a na pewno gdzieś w Stanach ;)
Wieczorem odwiedziłam poznański klub Muchos świetna muzyka, ale strasznie tłoczno i do tego dosyć drogo, za sam wstęp 15 zł, nie obowiązują ani zniżki studenckie, dla niepełnosprawnych ani dla kobiet w ciąży ;P piwo koło 8 zł, a wódka z sokiem czyli najprostszy drink 15 zł! Mój portfel strasznie ucierpiał podczas tego wieczoru :(

Kolejne dni w Poznaniu minęły dosyć szybko w niedzielę wybrałam się na Motor Show 2012 :P i oczywiście zakochałam się w niezliczonej ilości samochodów ale najbardziej w:


Miała odbyć się wycieczka do zoo ale pogoda była niesprzyjająca, więc w pon wybraliśmy się znów do Manekina, później do kina na American Pie: Zjazd Absolwentów - zdecydowanie lepsza część od poprzedniej która była żenująca i do domku aby w końcu porządnie odpocząć i nie zaspać na dzisiejszy pociąg o 11:30.

Ze spraw związanych z aplikacją, to wypełniam właśnie test psychologiczny i ankietę do Interexchange, w najbliższych dniach będę też uzupełniała aplikację w Cultural Care, chociaż tam znów będę musiała czekać aż prześwietlą moje zaświadczenie od kardiologa. Tak, będę składać do dwóch agencji papiery aby mieć większe szanse, a z CC nigdy nic nie wiadomo. Strasznie cieszę się, że Interexchange mnie zaakceptowało i już czuję się jakbym była jedną rzęsą za oceanem ;)

xoxo

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Yes, I can :)

Dziewczyny, nadal jestem w Poznaniu, ale krótka informacja, INTEREXCHANGE mnie zaakceptowali! ;) także uda się. Musi ;D poczekam jeszcze do środy na wiadomość od CC, w razie czego będę działać na dwie agencje jednocześnie ;) więcej napiszę w środę.

xoxo

czwartek, 12 kwietnia 2012

Bad news :(

APC mnie nie zaakceptowało! ;( jest mi szalenie przykro, tym bardziej, że robili nadzieje... Teraz czekam na odpowiedź z InterExchange a jak tam też mnie nie zaakceptują to zostaje tylko Cultural Care.. ;(
To trochę dyskryminacja... Beznadziejny dzień!

wtorek, 10 kwietnia 2012

I survived.

To była jakaś katastrofa, jak ja nie lubię Świąt, żadnych, a już w szczególności takich gdzie odbywają się dodatkowo jakieś urodziny, imieniny, rocznice itd. Te Święta, spędziłam u babci, która obchodziła swoje 60te urodziny. Zjechało się pół rodziny, mnóstwo ciotek, wujków, prababcia itd., robiłam za kelnerkę, pomywaczkę i zabawiaczkę towarzystwa i musiałam odpowiedzieć na milion pytań dotyczących końca moich studiów, co dalej, gdzie dalej a jak powiedziałam, że chcę we wrześniu wyjechać do USA jako au pair to się dopiero zaczęło zrzędzenie ;] Co ja będę tam robić, z kim, po co mi to, że daleko od domu, że jak zachoruję to co, a jak mnie zastrzelą, a jak mnie sprzedadzą do domu publicznego, a jak będę chciała wrócić to co, że zostawię ludzi na lodzie, że nie dam sobie rady i że to poroniony pomysł. A wiecie co jest najbardziej wkurzające, że dalej nic nie wiem na temat tego wyjazdu. Teraz Gawo milczy, APC milczy, ale za to z CC się odezwali. Z racji tego, że jadę na weekend do Poznania, między innymi na spotkanie z dziewczynami z forum to zajdę w piątek na spotkanie CC i zbiorę ich do kupy, że najpierw mi zawracają głowę potem olewają a potem znów sobie przypomnieli ;P ale cóż, będę chwytać się wszystkiego aby móc wyjechać chociaż powoli zaczyna mnie to już irytować i zaczynam tracić wiarę sama w siebie i w możliwość spełnienia tych swoich marzeń i trochę łapie mnie dół. Przeżyłam to ich czcze gadanie, jestem już w domu i zabieram się za drugi rozdział licencjatu. W końcu.

 Pozdrawiam
xoxo