środa, 31 lipca 2013

Something new.

Kochani, tworzy się nowy blog, już niedługo będzie jego premiera dlatego tego trochę zaniedbałam. Mieszkam już w Poznaniu prawie miesiąc. Wszystko jest jak najbardziej dobrze ale z racji, że od powrotu z USA dużo się zmieniło, zmieni się także blog..tego nie zlikwiduję bo może komuś się jeszcze przyda co nieco z niego ale nie będę go uaktualniać. Ostatnią nowością na tej starej drodze kierunkowskaz na nową drogę! ;)

xoxo

środa, 19 czerwca 2013

Such a good decision.

PRZEPRASZAM że tak długo się nie odzywałam ale po powrocie tyle się działo że pisanie bloga było dla mnie najmniej interesującym zajęciem za co się kajam cały czas. Bo obiecałam sobie kiedyś, że będę go pisać..mimo wszystko. Więc już nadrabiam:

Reakcja hostów? Byli smutni, że wyjeżdżam bo myśleli że przedłużę na kolejny rok ale mogę powiedzieć, że w pełni zaakceptowali to że jadę i nie dali tyłka na sam koniec. A wręcz przeciwnie, zapłacili mi za 2 tygodnie nie wykorzystanego urlopu i nie zapomnieli o moich urodzinach które miałam 3 dni po powrocie do domu. Zachowali się z klasą czego się nie spodziewałam. Byli mili, zaprosili mnie na mecz Red Sox, pytali czy jest jeszcze coś co mogą dla mnie zrobić żeby te ostatnie 2,5 tyg w USA upłynęło mi miło i przyjemnie. Do tego zaproponowali mi pomoc jeżeli będę chciała wrócić do USA do normalnej pracy czyli nie na program au pair ale raczej nie skorzystam.

Ostatnie dni w Stanach były intensywnie spędzone na patrzeniu się na ilość rzeczy do spakowania, wysyłaniu paczek, żegnaniu się ze znajomymi i pracy (gdyż hości chcieli żebym pracowała przez 2 tyg jeszcze). tutaj jeszcze raz należą się wielkie podziękowania Anecie i Kubie za to że ze mną byli, że mnie wspierali. Dzięki Wam przetrwałam.

Po powrocie rozkwitło coś co długo we mnie siedziało a jak się okazało nie tylko we mnie więc teraz spędzam bardzo dużo czasu z pewnym przystojniakiem a już za w sumie chwilę będę to robić codziennie gdyż przeprowadzamy się do Poznania gdzie w październiku wracam na studia -> dyplomację i stosunki konsularne i mam nadzieję, że znajdę też jakąś całkiem znośną pracę.

Jest mega dobrze, nie żałuję, że wróciłam, że zrezygnowałam na 4 miesiące przed końcem. Jest cuuudnie i mogłoby tak już zostać. W końcu czuję się wolnym człowiekiem. 

I z perspektywy czasu to każdemu polecam taki wyjazd na tyle na ile chce. Kilka tygodniu, miesięcy, rok albo i dwa. Ja nauczyłam się wiele o samej sobie, doceniłam to na co wcześniej narzekałam i teraz mam do kilku spraw całkiem inne podejście. A szczególnie do spraw dotyczących rodziny.

Wszystkim przyszłym i obecnym au pair życzę cierpliwości, wyciśnijcie ten czas w USA jak cytrynę, nie bójcie się marzyć i idźcie ciągle do przodu nie oglądajcie się wstecz!


Miss you New York!
xoxo

sobota, 11 maja 2013

Home, sweet home.

Z góry przepraszam, że przez taki długi czas nic się nie pojawiało na blogu ale dużo rzeczy się zmieniło i potrzebowałam czasu na ponowne ogarnięcie się. Cofnijmy się do dnia 28 kwietnia.. po dwóch długich miesiącach oczekiwania w końcu nadszedł ten dzień.. dzień powrotu do domu, do Polski! Tak, skróciłam pobyt i wróciłam do domu po 8 miesiącach. Wiele z Was zada sobie pytanie dlaczego, po co? Po prostu praca au pair nie jest dla każdego. Wiem, wytrzymałam 8 miesięcy to i 4 ostatnie też dałabym radę. Oczywiście, że dałabym radę ale pewnego dnia zadałam sobie pytanie... w imię czego mam to robić? Skoro nie sprawia mi to przyjemności żadnej to znaczy, że to nie jest to. Nie chciałam się męczyć, mam jakiś wstępny plan co dalej, mam cel więc postanowiłam to skrócić i znów zacząć żyć swoim życiem i sama decydować co i kiedy będę robić. 

Cały powrót to była jedna wielka niespodzianka dla mojej rodziny. Żadne z rodziców ani rodzeństwa nie wiedzieli, że wracam. Z lotniska w Warszawie wsiadłam w pociąg do domu a z dworca odebrali mnie przyjaciele a mama dowiedziała się jak stanęłam w drzwiach że wróciłam chociaż przez pierwsze minuty była w szoku i to do niej nie dotarło! Potem płakała, potem się śmiała a potem znów płakała i tak całą noc! To była akcja życia..i mimo, że wiedziałam, że wracam do domu od 2 miesięcy i czasem było ciężko się nie wygadać to cieszę się, że tego nie zrobiłam. Powrót to była bardzo dobra decyzja - chociażby dla reakcji mamy, siostry i brata.

Czy tęsknie za Stanami? Tęsknie..tęsknie za Nowym Jorkiem i tęsknie za ludźmi których tam spotkałam. Nigdy nie powiedziałabym, że w takim krótkim czasie można spotkać ludzi którzy będą obecni w Twoim życiu na zawsze.


Kochana dziękuję za wszystko i wakacje 2014 w Rzymie będą należeć do nas! Love you! ;*


Długa historia o tym że fejsbukowe znajomości mogą być początkiem do prawdziwej przyjaźni. I tak się czasem zastanawiam czy istnieje ktoś kto byłby w stanie go nie lubić. Dzięki ;*


Osoba która była i jest nadal wsparciem dla mnie w sytuacjach codziennych. Dzięki której nie jeden dzień z potworem był znośny. Widzimy się za mniej więcej rok w Meksyku na ślubie! ;*


New York
Concrete jungle where dreams are made, oh
There's nothing you can’t do
Now you’re in New York
These streets will make you feel brand new
Big lights will inspire you
Let's hear it for New York

Nikomu ani niczemu nie mówię żegnam tylko do zobaczenia tak samo jak mówiłam jak wyjeżdżałam z Polski. W dzisiejszym świecie można w ciągu jednego dnia znaleźć się na innym kontynencie i nie jest to już wielką sprawą. Więc do Nowego Jorku wrócę na pewno!

Taki wyjazd to niezła szkoła życia! W jednym z poprzednich postów odpowiadałam na Wasze pytania co mi dał ten wyjazd a jedną z odpowiedzi było to, że jest to najlepszy weryfikator znajomości.. I tutaj chciałabym podziękować mojemu Pawłowi i Karolinie za to, że zawsze mnie wspierali i zawsze byli przy mnie mimo, że dzieliło nas prawie 9000 km! I za to że czekali na mój powrót chyba jeszcze z większą ekscytacją niż ja sama! 


FUCK IT LET'S GO HOME!

Najwspanialszą rzeczą w tym wszystkim jest to, że człowiek zostawia swoje życie, wyjeżdża na drugi koniec świata, żyje tam, bawi się a potem wraca i czuje się tak jakby wyjechał na 2 tygodniowe wakacje a nie na kilka miesięcy/rok! 

xoxo



piątek, 26 kwietnia 2013

Boston Red Sox.

W ostatnią niedzielę wybrałam się z moim najstarszym chłopcem na mecz baseballu Boston Red Sox vs. Kansas City. Niestety przegraliśmy ale kolejną rzecz mogę odhaczyć. Bilety sponsorował host, słońce było, atmosfera była a po meczu miłe spotkanie ze znajomymi. Dzień zaliczam do udanych.









Blog nie zniknął o tak sobie, miałam pomysł na jego modernizację więc go zawiesiłam i nie wiem czemu wyskakiwał komunikat, że blog usunięty ale w każdym razie z braku czasu jeszcze przez jakiś czas pozostanie tak jak jest. Cieszycie się wiosną? Bo ja tak, bardzo! ;)

xoxo

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Boston Strong.

Boston Marathon Bombing. Za wiele nie trzeba o tym opowiadać bo pewnie każdy słyszał.. to coś przerażającego że ludzie są zdolni sobie robić nawzajem taką krzywdę!








Po samym wybuchu mimo, że nie wiadomo było kto to zrobił czułam się w miarę bezpiecznie, najgorzej było w nocy z 18/19 kwietnia kiedy już wiedzieli kto to zrobił i rozpoczął się pościg. Przez cały piątek zalecane było nie wychodzenie z domów a komunikacja miejska była zamknięta + zakaz kursowania taksówek. Całe szczęście, że ten atak trafił na Amerykanów bo ich podejście jest takie 'ok stało się, teraz trzeba ich znaleźć, osądzić i  iść dalej" w Polsce pewnie roztrząsali byśmy to przez kilka następnych lat!

Keep on running Boston! 

xoxo

piątek, 5 kwietnia 2013

Boston Celtics.

Odsyłając do jednej z pierwszych notatek z Bostonu zawsze chciałam pójść na mecz koszykówki NBA! A że mieszkam w Bostonie to innego wyboru nie mam niż kibicować:


I tak dzięki Anecie i jej szczęściu (wygrała bilety w loterii w barze) zjawiłyśmy się na meczu przeciwko drużynie z Detroit! Mecz był bardzo ciekawy i mimo, że pod koniec zwątpiłam to wygraliśmy 98-93! Taki ze mnie kibic niemrawy ale pozory stwarzałam niezłe :D

O atmosferze podczas meczu pisać nie będę bo przechodziła ludzkie pojęcie! Amerykanie mają bzika na punkcie swoich ulubionych drużyn więc czułam się jakbym była co najmniej na jakiś mistrzostwach!










Nadchodzi czas zmian!

xoxo


środa, 27 marca 2013

Bunker Hill Monument

Mieszkam w jednej z ładniejszych dzielnic Bostonu.. po drugiej stronie ulicy znajduje się Bunker Hill Monument, więcej możecie poczytać TUTAJ. Jestem tutaj już prawie 7 miesięcy i dopiero ostatniej niedzieli zdecydowałam się wraz z dziewczynami wspiąć na samą górę aby przez malutkie okienka popatrzeć na Boston z czterech stron świata!

W prawym dolnym rogu ta zielona chatka to moje obecne miejsce zamieszkania!





Niby tylko 294 schody a Kasia ze swoją kondycją stękała po przejściu 70!


Zdjęcie zrobione sprzed wejścia do domu ;)




czwartek, 21 marca 2013

Uphill all the time.

Chyba nigdy nie uda mi się napisać notki zgodnie z planem.. zamysł na notkę o tym co warto kupić, co mnie zaskoczyło i do których miejsc najchętniej wracam przesuwam na potem. Czas leci jak szalony. Ostatni weekend byłam w Bretton Woods z hostem i dzieciakami bo hostka.. musiała odpocząć. Nie będę tego komentować. W każdym razie wybraliśmy się na narty wszyscy razem, włącznie z małą.


Moi chłopcy śmigają na czarnych szlakach aż tylko się kurzy a młoda owszem też ale na smyczy.. Niestety jej upór nie zna granic a uległość jej ojca jeszcze bardziej nie zna granic więc jakieś 3 h po zrobieniu tego zdjęcia czas na zdjęcie następne:


Gips na MIESIĄC...MIESIĄC! ;( tak to się kończy jak się nie ma wyobraźni a au pair teraz niech się męczy.. Nie chcę Wam pisać jaka ona teraz jest okropna przez ten gips! Na samą myśl wyjścia rano do pracy mnie skręca. Ale jeszcze piątek i wolny weekend! 

Zima nie odpuszcza, we wtorek znów mieliśmy snowstorm i zamknięte szkoły. Ja nie wiem czy wiosna kiedyś zawita, straciłam nadzieje.. Ja chcę do Californii albo z powrotem do Miami! 

xoxo

wtorek, 5 marca 2013

Answers.

      Pierwsza porcja odpowiedzi na pytania a następny post będzie o tym co warto kupić w USA, co mnie zaskoczyło i moje ulubione miejsca w okolicy! 
  •      Żałujesz, że wyjechałaś? Zrobiłabyś to jeszcze raz?

Nie, nie żałuję mimo tego, że uważam ten program za grubo przereklamowany i czuję się jak przedmiot w ich życiu to nie żałuję bo tego co zobaczyłam i co doświadczyłam nikt mi nigdy nie zabierze. Ten wyjazd to porządna szkoła życia. Weryfikuje wszystko… znajomości, priorytety i pomaga dogadać się samemu ze sobą a z tym chyba miałam problem bo tak właściwie nigdy nie wiedziałam co chcę robić w życiu, co jest dla mnie ważne a co tylko wydawało mi się że jest ważne. Więc gdyby można było cofnąć czas ale pozostawić swoje dotychczasowe doświadczenia to spróbowałabym jeszcze raz. Uważam, że jest to najtańszy sposób na zobaczenie kawałka świata, poprawę swojego angielskiego i poznanie ich stylu życia. Najtańszy ale bardzo ciężki sposób nie zapominajcie o tym!

  • Co planujesz po programie?

Właśnie tutaj nauczyłam się niczego nie planować ale wiem, że chcę wrócić na studia i zrobić magistra. Dla własnej satysfakcji. Chciałabym za granicą, najlepiej w Londynie ale nie wiem co będzie mi dane. Jeżeli nie to wybieram Warszawę, Poznań albo Szczecin. Chciałabym więcej podróżować a po studiach zostać psim trenerem albo wedding planner’em (cóż za rozbieżność :D)

  • Co spakować?

Podstawowe rzeczy na daną porę roku. Ciuchy są naprawdę tanie więc zabierzcie tylko kilka ulubionych rzeczy a resztę śmiało można dokupić. Warto spakować swoje ulubione kosmetyki typu szampon, balsam do ciała jeżeli używacie jakiś specjalnych. Mi ciężko było znaleźć coś odpowiedniego a do takich super tanich też nie należą. Bo czy 12$ za balsam do ciała Nivea to tanio? Nie bardzo. Ale za to 8$ za porządny podkład Maybelline to już tanio! Nie brać suszarek i prostownic bo mimo przejściówki będą działać jakby chciały a nie mogły a nawet jeżeli rodzina Wam nie udostępni takich rzeczy to w Marshallu można kupić porządną suszarkę za 15$. Nie brać ciuchów na następną porę roku bo kupicie sobie tutaj! A potem ciężko takim osobom jak ja, które nie lubią się pozbywać nawet starych rzeczy zapakować wszystko z powrotem w 23kg. Niemożliwe!

  • Czy poprawiłaś swoje umiejętności językowe znacząco od czasu wyjazdu?

Mój angielski jest o milion poziomów wyżej niż był. Rozmowy o ekonomii państwa po przyjeździe tutaj były dla mnie niezrozumiałą papką a teraz? Teraz nie boję się rozmawiać na żaden temat. Wiadomo, że czasem zapomnę jakiegoś słówka ale zawsze powiem to jakoś na około, że ludzie rozumieją. I łapię się na tym, że myślę po angielsku. I właśnie dlatego wyjechałabym jeszcze raz.

  •  Czy jest ci ciężko wytrzymać bez rodziny?

To najgorszy aspekt tego wyjazdu. Moja mama jest moja najlepszą przyjaciółką i czuję się tak jakbym połowę siebie zostawiła w Polsce. Nauczyłam się żyć z tęsknotą ale po każdej rozmowie na Skypie z rodziną czuję się nieswojo i muszę powstrzymywać łzy i powtarzać sobie, że jeszcze tylko trochę i znów się zobaczymy. Dzięki temu wyjazdowi wiem, że musze żyć gdzieś niedaleko, żeby od rodzinnego domu dzieliło mnie co najwyżej 3-4 h… samochodem, samolotem whatever ale żebym mogła w każdej chwili wsiąść w jakikolwiek środek komunikacji i być w domu parę h później. 

  • Jakie są twoje ulubione sklepy i dania oraz słodycze w USA?

Sklepy: T.J. Maxxx, Marshall, Urban Outfiters, Burlington, Anthropologie (niestety nigdy tam nic nie kupiłam bo ceny są zatrważające ale ciuchy mają przepiękne). Z racji tego, że H&M jest tani jak barszcz szczególnie na  przecenach to jestem tam częstym gościem. Ahh i zapomniałabym o Aldo.

Dania? Szczerze to nie zastanawiałam się nad tym. Lubię jeść, zaraz po spaniu to moja ulubiona czynność więc większość rzeczy mi pasuje. Najbardziej będę w Polsce tęsknić za Dunkin Donuts ze względu na pączki i kanapki. A podstawową rzeczą którą jem na śniadanie lub lunch jest bagel & creamy cheese.
A ze słodyczy najlepszą rzeczą na świecie są marshmallows z ogniska z czekoladą, m&m’sami i żelkami. Zaraz po tym uwielbiam czekoladki hershey's kisses! 

Tymczasem trochę wiosny:


xoxo

wtorek, 26 lutego 2013

Snowstorm Nemo!

O tak, pewnego weekendu nawiedziła nas zamieć śnieżna a jej skutkiem był brak prądu w dużej większości domów (u nas akurat był), zakaz używania prywatnych samochodów pod groźbą kary więzienia, nieczynne metro i komunikacja miejska a co najgorsze szkoły zamknięte przez 3 dni! Na szczęście po śniegu nie wiele już zostało a w powietrzu czuć nadchodzącą wielkimi krokami wiosnę, ptaki śpiewają, słońce jest, tylko jeszcze kilka stopni na termometrze do góry i będzie ok!








Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące bycia au pair albo mieszkania tutaj to piszcie w komentarzach. Za jakiś czas je podsumuje i napisze notkę z odpowiedziami.

niedziela, 24 lutego 2013

New York City part.4

Haaa witam po dłuższej przerwie. Niedziela wieczór. Ferie się skończyły. Poziom zmęczenia grubo poniżej kreski. Ale zrobiłam to, przetrwałam i nikt nie zginął. Wrzucam zaległe zdjęcia z NYC..















A teraz coś specjalnego dla fanów Gossip Girl:



TAAAK TO DOKŁADNIE TO SAMO MIEJSCE ;) 

Impreza w Empire Hotel przy następnej wizycie w NYC ;)

W następnym tygodniu czeka mnie 5 dni wolnego więc planuję jakąś wycieczkę..Los Angeles, Phoenix, Niagara Falls, Chicago.. decyzje, decyzje!