Przepraszam za zwłokę, do tej notki zabierałam się już kilka razy ale zawsze coś wypadło. Pisanie bloga tutaj to ciężka sprawa organizacyjna. Ale już jest..
Jestem tutaj już ponad 2 miesiące i zauważyłam, że mój grafik z tygodnia na tydzień nie wiele się różni. Pracuję głównie około 40 h/tydzień. Do moich obowiązków należy...odebranie dziewczynki z przedszkola 3 razy w tygodniu i zabawa z nią. I tyle. Czasami kiedy zostaję z nimi (dziewczynka i chłopcy) wieczorem to podaję im kolację którą hostka zawsze wcześniej przygotowuje dla dzieci i dla mnie, głównie jest to kwestia wsadzenia do piekarnika na 10 min i dopilnowania żeby zjedli a o 19 położenie ich do łóżka a z tym nie ma większych problemów, czytam im książkę, gaszę światło i wychodzę.
Mój grafik na następny tydzień wraz z wypłatą za poprzedni dostaję zawsze w niedzielę na kolacji którą jadam z hostami (w tygodniu jadam z dziećmi o 18 a hości jadają zawsze koło 20 co jest dla mnie za późno na taki obfity posiłek). Omawiamy przy kolacji miniony tydzień, rozmawiamy o nadchodzącym lub o zbliżających się świętach i generalnie o głupotach.
W poniedziałki zaczynam o 11:30 odebraniem małej z przedszkola, po drodze wstępujemy na plac zabaw i około 12:30 wracamy na lunch. Później albo robimy coś w domu albo wychodzimy na spotkanie z przyjaciółmi. O 15 odprowadzam ją na jogę i w sumie to tyle mojej pracy w pon.
Wtorek tak samo z tym, że kończę o 14:15, a później zaczynam o godzinie 16:30 (chłopcy są już w domu, nie wiem czy wspomniałam ale w pon, śr, czw chłopcy są w szkole od 8-18, a we wt i pt do 14:30). O 16:30 albo idziemy na dwór pograć w piłkę albo organizuję im play date. We wtorki zawsze pracuję do około 7:30-8:00 gdyż hostka ma lekcje włoskiego a host jogę.
W środę zaczynam o 11:30 i pracuję do 18. Początek wygląda tak samo jak w dniach poprzednich. Odbieram małą -> do parku -> lunch a potem to co mi wyobraźnia podsunie. Ale głównie jakiś play date albo wypad z przyjaciółmi do parku/ muzeum itd. Po godzinie 16 jesteśmy już w domu bo mała zawsze jest padnięta i oglądamy tv. Czasami odbieram chłopców przed 18 ze szkoły ale głównie robi to hostka a ja zostaję z małą przed tv. Kończę o 18.
Czwartek zaczynam o 8 wtedy kiedy hostka wychodzi odprowadzić chłopców do szkoły a mała E. nie ma szkoły w czwartki i piątki. Mała jest już ubrana i po śniadaniu, gotowa do zabawy ale zawsze czeka aż przygotuję sobie śniadanie i zjem oraz wypiję herbatę. Siedzi na krześle i dosypia bo nic nie mówi nigdy. Około 9 zaczynamy zabawę. Przed 11 wychodzimy do parku lub na jakąś wycieczkę. Jeżeli organizuję dłuższy wypad, lunch jemy w miejscu docelowym a jeżeli idziemy do parku to wracamy na lunch przed 13. Później play date albo znów dwór. Kończę o 18.
Piątek również zaczynam o 8 ale przeważnie kończę o godzinie 14:15.
Czasami pracuję w sobotę.
Do tych godzin które są zawsze takie same doliczyć trzeba czasami 3-4 godziny wieczorem kiedy hości wychodzą na kolację. Głównie jest to poniedziałek albo piątek. A czasami poniedziałek i piątek.
Do moich obowiązków nie należy sprzątanie, budzenie dzieci, ścielenie łóżek ani robienie prania. Kiedy pracuję cały swój czas poświęcam dzieciom. Z jednej strony fajnie, ale czasami jest to strasznie męczące i chciałabym część swoich godzin pracy spędzić na sprzątaniu.
Więc tak to wygląda u mnie.
Tymczasem zbliża się Thanksgiving który spędzam z moją host rodziną. Czwartek, piątek i weekend mam wolny więc wczoraj, dzisiaj i jutro pracuję po prawie 10 h. Poznam dziadków dzieci ze strony hostki i hosta. Generalnie nie mogę się doczekać bo hostka wspaniale gotuje i będzie niezła wyżerka ;D
Ale mi wyszła opisówka.
xoxo