sobota, 24 marca 2012

My new tattoo

Witajcie, dzisiaj krótka notka o tatuażach (wiem, że to trochę z innej beczki ale też może komuś się przyda). Pierwsze co trzeba zaznaczyć to to, że tatuaże uzależniają (!!!) i piszę to bardzo serio.. kiedy skończyłam 18 lat, zapragnęłam zrobić sobie tatuaż.. a, że mam bardzo zdolnego kolegę, który akurat doszedł do wniosku, że tatuowanie to będzie jego sposób na życie to szybko się zgadaliśmy i bach, miesiąc po 18stce powstało moje maleństwo:
Z początku był to sam motyl z odchodzącymi od niego liniami, jakoś po 1,5 roku powstał napis wyżej. Miejsce w środku motyla czeka na ważne wydarzenie z mojego życia.. ale nie o tym. Zdjęcie jest robione 'na świeżo', po zrobieniu napisu i cienia na motylu.. uwielbiam go, i nie żałuję chociaż jest bardzo prosty ale wiele dla mnie znaczy. Wyznaję zasadę, że albo daję z siebie wszystko albo nie daję nic.. nie można być trochę takim a trochę innym. 
Dzisiaj natomiast powstało nowe mini dzieło, inspirowane tatuażem Rihanny:

"Never a failure.Always a lesson.' - druga ważna zasada życiowa. Zawsze staram się tak podchodzić do rzeczy które dzieją się w koło, wiadomo, nie zawsze wychodzi, ale się staram i no.. nie zapomnę tego już nigdy, zawsze jak spojrzę w lustro będę sobie o tym przypominać ;). Oczywiście w planie są kolejne tatuaże, aczkolwiek jeżeli wyjadę to dam sobie tymczasowo spokój chyba, że kiedyś znajdę się w Miami, i odwiedzę salon tatuażu Miami Ink, no to... chyba się nie powstrzymam ;)
Najważniejszą rzeczą jest aby na prawdę dobrze zastanowić się nad wzorem tatuażu, żeby nie była to chwilowa zachcianka bo jak wiadomo usuwanie tatuażu jest bardzo drogie i przeważnie zawsze zostaję po nim jakiś ślad. Musi to być decyzja świadoma, przemyślana i odpowiedzialna. Drugą sprawą jest to u kogo tatuaż robimy. Dokładnie sprawdźcie salon do którego chcecie się wybrać, jaki mają sprzęt, jakich używają tuszy, niech Wam pokażą swoją galerię a najlepiej skontaktować się z kimś kto już w danym salonie tatuaż robił, o wszystko wypytajcie, poczytajcie w internecie, przemyślcie to ;). Mogę polecić śmiało Jacka, któremu ja się 'oddaję', robi tatuaże w domu (ale do czasu, pewnie niebawem ucieknie do jakiegoś dobrego salonu i tego mu życzę), ale wszystko jest perfekcyjnie, sterylnie, świetny sprzęt, doskonałe tusze i mega talent, zrobi wszystko i wszędzie gdzie chcecie ;).  Następną kwestią jest to, że o świeżo zrobiony tatuaż trzeba starannie dbać tzn. smarujemy tatuaż maścią Alantan Plus, około 3 razy dziennie cienką warstwą, przemywamy delikatnie wodą, można mydłem antybakteryjnym lub szarym ale można też samą wodą,  przez pierwsze 2 tyg ograniczamy picie alkoholu do zera, staramy się nie palić zioła, nie uprawiać seksu i nie ćwiczyć przez co najmniej tydzień, pod żadnym pozorem nie drapiemy a swędzenie oznacza że tatuaż się goi, unikamy gorących kąpieli, kąpieli w rzekach, morzu, basenie etc. w ogóle najlepiej podczas gojenia tatuażu brać prysznic a unikać namaczania tatuażu podczas długiej kąpieli, nie opalamy się, staramy się nie spać na wytatuowanej skórze, unikamy zapocenia, zabrudzenia miejsca tatuowania, nie dopuszczamy do wysuszenia tego miejsca więc trzeba pamiętać o Alantanie!
Robienie tatuażu nie boli, ja swoje robiłam bez żadnego znieczulenia ale może nie jestem obiektywna bo moja tolerancja na ból jest spora. Są miejsca gdzie ten ból się pojawia  (przeważnie gdy robimy tatuaż 'na kości') ale generalnie człowiek po paru minutach się przyzwyczaja ;) 
Gdyby ktoś chciał mogę dać namiar na Jacka ;)
xoxo

2 komentarze:

  1. Tatuaż nie boli :) Moja kumpela podczas gdy facet robił jej tattoo na piersi porównała to z pobieraniem krwi. Mnie troche przy samej kości na nadgarstku bolało, ale to jest spokojnie do wytrzymania :) Zgadzam sie, że uzależnia. Już mam pomysły na następne 5 :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne masz te tatuaże :) Ja planuję sobie zrobić swój pierwszy, gdy spełni się moje marzenie - tzn gdy będą już chodzić po Amerykańskiej ziemi haha;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta!