Przepraszam za nieobecność ale brak czasu spowodowany ciągłą pracą włącznie z sobotami i niedzielami, zamieć śnieżna pod uroczą nazwą Nemo też dała się we znaki, a do tego każdy weekend w Bretton Woods i człowiek zapomina jak się nazywa. Na prawdę tego nie lubię. Że pracuję od grudnia praktycznie w każdą sobotę i niedzielę i to jeszcze nie w Bostonie tylko na zadupiu. Właśnie pakuję swoje rzeczy na tygodniowy pobyt tam bo w poniedziałek zaczynają się ferie. Jak to przeżyję to zaraz po powrocie ostatnia fotorelacja z weekendu w Nowym Jorku (jedyny wolny weekend który pamiętam od grudnia) i zdjęcia jak było zaraz po Nemo. Trzymajcie kciuki żebym nie zwariowała!
xoxo
a co za pracę masz?
OdpowiedzUsuńTrzymaj się! Dasz radę! :)
OdpowiedzUsuńAle przecież powinnaś miec jeden weekend w miesiącu wolny...?
OdpowiedzUsuńOjaa, to Cię hości urządzili... Trzymaj się! :)
OdpowiedzUsuń