I tak dzięki Anecie i jej szczęściu (wygrała bilety w loterii w barze) zjawiłyśmy się na meczu przeciwko drużynie z Detroit! Mecz był bardzo ciekawy i mimo, że pod koniec zwątpiłam to wygraliśmy 98-93! Taki ze mnie kibic niemrawy ale pozory stwarzałam niezłe :D
O atmosferze podczas meczu pisać nie będę bo przechodziła ludzkie pojęcie! Amerykanie mają bzika na punkcie swoich ulubionych drużyn więc czułam się jakbym była co najmniej na jakiś mistrzostwach!
Nadchodzi czas zmian!
xoxo
Fajne przezycie, tym bardziej ze za darmo :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że wygrali ;)
OdpowiedzUsuńJAKICH ZMIAN? :)
OdpowiedzUsuńJa chcę częściej notki :(
To się nazywa szczęście wygrać bilety! :)
OdpowiedzUsuń