sobota, 20 października 2012

Uczyń bym była z kamienia...bym z kamienia była znów!

Tak, w zeszłą niedziele miało być o sobotniej wycieczce do Plymouth i Providence, o odwiedzinach Uniwersytetu Browna ale nie było. W niedziele doszły do mnie bardzo złe wieści z Polski. Bilet był już prawie kupiony. Do tej pory ciężko mi się pozbierać a jeszcze moja mała E. jakby chciała mi dokopać w tym tygodniu. 

Nigdy nie będę w stanie pojąć, po prostu jestem na to za głupia i mój mały mózg nie ogarnia tego co może skłonić 20 letniego chłopaka do odebrania sobie życia? :( Tak, w mojej rodzinie stało się coś drastycznego. Syn partnerki mojego ojca popełnił samobójstwo. Co się stało? Tylko on zna odpowiedź na to pytanie.. Uważam, że to straszne ale również bardzo egoistyczne. Zostawił swoją mamę samą, był jej jedynym synem. Po prostu...brak mi słów. 

Powiedzieli mi to dzień po pogrzebie. Na to też byłam zła. Ale doszli do wniosku, że moje życie musi się toczyć dalej, jestem tutaj i to jakbym wróciła niczego by już nie zmieniło..że musza się uporać z tym sami. Wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Że oni są tam razem, wspierają się.. a ja walczę z tym tutaj..sama!

To był ciężki tydzień. Nadszedł weekend. Wiem, że może nie wypada ale zamierzam się wyluzować, więc idę potańczyć. Muszę. Przepraszam. 




Zdjęcia z Plymout, Providence i dzisiejszych regat w Bostonie zamieszczę w następnym poście.

Mamo - kocham Cię!

2 komentarze:

  1. Mnie równiez przykro,dopiero dzisiaj zaczęłam czytać Twojego bloga,uwielbiam,mam w zakładce kilka i tylko codziennie sprawdzam czy coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta!