Nie pisałam trochę bo w sumie to nie miałam czasu, ostatni weekend spędziłam bardzo intensywnie najpierw na zakupach z Arlette która jest au pair 3 domy ode mnie i bardzo się polubiłyśmy ;) a później przyjechała Ania Ania z którą znam się ze spotkania informacyjnego CC z Poznania i razem przyleciałyśmy do USA. Wpadła tez Marietta i Aneta i tak oto w polskim składzie rozpijałyśmy american beer. Dziewczyny wróciły wcześniej do Belmont a my z Ania ruszyłyśmy w miasto. Niedziela była bardzo ciężkim dniem z racji niewyspania i padającego deszczu. A Ania chciała jak najwięcej zobaczyć, chociaż w sumie dotarłyśmy tylko na Harvard a potem do Cafe Polonia i z powrotem do Downtown na zakupy. Niestety w tak wspaniałym towarzystwie czas leci bardzo szybko więc czas odjazdu Ani busa do Nowego Jorku tak szybko nadszedł, że czułam niedosyt!
I znów przyszedł poniedziałek... i lubię i nie lubię. Lubię bo przeważnie pracuję tylko około 3 h, a nie lubię bo do soboty taaaak daleko. Co robię z wolnym czasem w poniedziałki? W ten miniony znów pojechałam na zakupy. Oto zestaw za 60 dolarów:
Materiał jest cudowny:
Do tego jeszcze buty (już poza kwotą 60$):
Tydzień jakoś zleciał, mała dalej daje mi w kość, że mam dosyć ale już koniec tygodnia więc wytrzymam. Dzisiaj poszłyśmy z Arlette i dzieciakami do Museum of Science. Będę musiała tam wrócić sama i na spokojnie wszystko pooglądać bo nie da się tak, robić zdjęć, skupiać na oglądaniu i pilnować dziecka/dzieci. Dobrze, że mam tam jakieś 12 min spacerkiem. I membership ;)
To taki wstęp do następnej wizyty tam:
ww. to żywe zwierzę ale nie mam pojęcia jak się nazywa :P
Bostońska mgła -> widok z Museum of Science...cudoo <3
Mała była tak wykończona, ze jak wróciłyśmy to tylko tv i spanie ;P muszę ją częściej zabierać w takie miejsca bo trochę spokoju i czas szybciej płynie, tylko, że ona ciągle mówi, że nie chce iść na dwór, chce zostać w domu i zaczyna płakać a ja dostaję wtedy szału. Często jest tak, że muszę ją siłą ciągnąc na dwór, bo ona nie chce, ona chce zostać w domu i czekać na mamę!
Jak jest? Sama zadaję sobie to pytanie, monotonia, nerwy, w tygodniu życie czyimś życiem.. w weekend można sobie odreagować i znów monotonia i tak cały okrągły rok? Zobaczymy!
Wszystkim dziewczynom znajdującym się w re-matchu (a jest ich teraz sporo), życzę powodzenia w znalezieniu nowych rodzin! Albo chociaż szczęśliwego powrotu do kraju, bez żalu!
Wyjeżdżającym życzę powodzenia i nerwów ze stali!
xoxo
i tak od **** do **** i rok zleci Kaśkaaaa;p loveee;*
OdpowiedzUsuńDopiero dziś nadrobiłam Twoje notki z ostatniego miesiąca, i cieszę się Twoim szczęściem, bo widzę, że trafiłaś na cudowną rodzinkę:) Oby tak było dalej:) A dzieciaki - wiadomo, muszą się przyzwyczaić. Jestem pewna, ze jak będziesz odjeżdżać to trudno będzie się Wam rozstać:) Powodzenia kochana!:)
OdpowiedzUsuńŚliczna bluzka z tego błyszczącego materiału! I w ogóle fajne zakupy (:
OdpowiedzUsuńTo wszystko za 60 dolarów? Całkiem nieźle! Szczególnie płaszczyk i szorty mi się podobają :)
OdpowiedzUsuńa zakupy z wypłaty? :P
OdpowiedzUsuńczytam Ciebie od początku.
kibicuję Ci ogromnie, mam nadzieję że się odnajdziesz jak najszybciej.
trzymaj się :*