Uffff to był zakręcony początek dnia. Rano (6:00) wchodzę na maila a tam wiadomość od hostki, czy moglibyśmy porozmawiać o 12 pm polskiego czasu na Skype. Pierwsza myśl: 'what?', właśnie wychodziłam na pociąg, bo musiałam jechać na badania, zrobić zdjęcia dyplomowe, oprawić pracę i oddać indeks, kartę i wszystko do dziekanatu i że przecież nie dam rady wrócić na 12 do domu, bo pociąg mam o 10:40 a potem o 12:20. Ale dostałam nadludzkiej energii i wyrobiłam się ze wszystkim.
Rozmowa była krótka bo hostka wychodziła o 6:30 do pracy i na końcu zerwało nam się połączenie. Zadawaliśmy sobie kilka pytań. Poziom stresu ogromny. Dowiedziałam się, że ma teraz au pair z Meksyku, która aktualnie jest na wakacjach bo dzieci są na 2 tygodnie u ojca i że jak wróci to chętnie poda mi jej mail i skype żebyśmy mogły porozmawiać. Połowę słów zapominałam i się jąkałam ale niby mój angielski jest ok. Pytała się o prawo jazdy, czy uważam, że jestem dobrym kierowcą :D no a jak by inaczej, że prze najlepsza jestem ;] później co będzie z tym jak złapie mnie homesick i jak myślę jakie trudności mogą mnie spotkać w US ;] na to ostatnie to w ogóle nie wiedziałam co mam powiedzieć, więc palnęłam, że jestem odważna i nic co obce nie jest mi straszne ;D ale chyba coś powiedziałam nie tak bo hostka zaczęła się strasznie chichotać ;] Ustaliłyśmy, że resztę pytań jakie nam się przypomną powysyłamy sobie w mailu i umówimy się na następny Skype.
Odczucia: mieszane.
xoxo
A jakie masz odczucia co do samej hostki? Sądzisz, że jest spoko?
OdpowiedzUsuńno ale generalnie mile/dobre wrażenie na Tobie zrobiła? Pewnie musicie jeszcze pogadać, zeby wszystkie niejasnosci zrobiły sie jasne:)
OdpowiedzUsuńA hosytka w rozmowie była jakaś w miarę miła? Dużo to se widzę nie pogadałyście ;p
OdpowiedzUsuńno właśnie a jaka hostka się wydaje po tej rozmowie?
OdpowiedzUsuńto za 5 dni trzymam kciuki;)))
Usuń