Dorzucam obiecane zdjęcia biżuterii dla Hostki:
Zestaw składający się z bransoletki, kolczyków i naszyjnika kosztował 35 zł.
Dokupiłam jeszcze farbki witrażowe:
Cena 17,95 zł.
A dla zainteresowanych jak wygląda paszport z wizą, to mój prezentuje się tak:
Przygotowania do wyjazdu już zbliżają się ku końcowi. W weekend będę robić próbne pakowanie. tak jak wcześniej pisałam to wykorzystam worki próżniowe i w odpowiedzi na pytanie które padło, to będę tam pakować tylko rzeczy których nie będę używać w training school, bo później nie będę miała raczej możliwości odessać tego powietrza z powrotem ;P
Z mojej listy do załatwienia pozostało mi dalej kupić leki, kupić przejściówki (w moim mieście i okolicznych nie ma! więc zamówię na allegro i mam nadzieję, że dojdą) i dokupię jeszcze malutką maskotkę i resoraki dla chłopców aby dać im coś na lotnisku. No i dokupić muszę jeszcze kosmetyki w małych opakowaniach do podręcznego.
Na koniec kilka fotek z wczorajszego spaceru nad morzem. Byłam tam zapewne ostatni raz przed wyjazdem bo nie zapowiada się abym miała czas jeszcze pojechać na plażę. Pocieszam się, że w Bostonie też są plaże ;P
Obiecuję, że jak już będę w USA to będzie więcej zdjęć krajobrazu, jedzenia i zakupów niż moich, jednakże na dzień dzisiejszy chcę mieć jak najwięcej zdjęć z bliskimi aby w razie kryzysu mieć co pooglądać. Poza tym, zaczynam lubić zdjęcia na których jestem ;D
xoxo

ostatnie dni i napewno duzo rzeczy do zrobienia ale TY dasz rade:)
OdpowiedzUsuńMi tam Twoja osoba na zdjęciach nie przeszkadza :)
OdpowiedzUsuńA co do pakowania to jak by Ci się chciało to zrób zdjęcia przed zapakowaniem do worków próżniowych i po, bo ciekawa jestem ile tego miejsca się zyskuje tak na prawdę.
jesteś szalona z tymi prezentami ;)
OdpowiedzUsuńAhhh mam jedną ulubioną plażę tu w Bostonie, więc chętnie Cię tam zabiorę :D
OdpowiedzUsuńgdzie kupiłaś ten super zestaw biżuterii dla hostki?
OdpowiedzUsuńZ jednej strony nie mogę się doczekać, a z drugiej chcę, aby to wszystko się przedłużało. Eh (: Ale dzięki za słowa otuchy, wiem że ten czas leci strasznie szybko. Czasami za szybko...
OdpowiedzUsuńWiem, wiem, czasami sama siebie pytam po co ja się tam pcham, ale wtedy przypominam sobie, że to będzie przełom, wiele się nauczę, czego nie nauczyłabym się zostając w kraju. Więc pojadę. Dziękuję bardzo i życzę tego samego - jak najwspanialszych wrażeń w Bostonie (:
OdpowiedzUsuńBardzo fajne prezenty kupiłaś :) Przeczytałam całego bloga i teraz wiem co i jak u Ciebie, trzymam kciuki żeby rodzinka okazała się tak fajna jak podczas maili i rozmów!
OdpowiedzUsuńfajna ta biżuteria dla hostki :D
OdpowiedzUsuńw ogóle to zazdroszczę Ci, że na swoim zdjęciu w wizie wyglądasz normalnie. ja na swoim to jak jakiś zbieg z Alcatraz... :P