niedziela, 26 sierpnia 2012

The first time to say goodbye.

Ostatnie dwa dni spędziłam na wsi gdzie mieszkają moi dziadkowie, wujostwo i kuzyn. Były to pierwsze pożegnania bo niestety nie dam rady ich już odwiedzić podczas tych ostatnich 2 tygodni które zostały do wyjazdu. Może zobaczę się jeszcze z kuzynem bo od września będzie mieszkał w internacie w Koszalinie. On już idzie do liceum! Ale ten czas zleciał ;P. Dzisiaj pojechałam z dziadkami odwiedzić ojca i Marysię i z nimi się też pożegnać bo nie wiem czy ojciec pojedzie na lotnisko ze względu na pracę. Te 2 dni pozbawione były łez! To dla mnie ważne, wszyscy mnie wspierają, cieszą się bo uważają, że to dla mnie szansa. Babcia nawet powiedziała, że mam się nie wygłupiać i w razie czego się nie poddawać i nie wracać wcześniej niż za rok! To były fajne dwa dni. Na wiosce był festyn, taki wiecie..typowa wiejska potupaja ;D było ognisko, disco polo ;P i było regularne mordobicie bo bez bójki obejść się nie może ;D 

Nie wiem co mam więcej napisać bo jak myślę, że zobaczę ich za rok to chce mi się płakać! Zawsze szybciej wzruszam się w samotności. Moja zewnętrzna powłoka jest odporna na większość smutnych i przykrych spraw. Dopiero w samotności łapią mnie dołujące momenty.

Teraz trochę zdjęć robionych nowym aparatem, szczerze mówiąc nie sprawdziłam dużo jego funkcji bo było mi szkoda czasu na bawienie się aparatem kiedy byłam z rodziną. Zdjęcia wstawiam surowe bez żadnych przeróbek.



Wujek ;P









Kupić leki, kupić torbę do bagażu podręcznego, przejściówki i upominki dla rodziny! Odwiedzić dentystę 5 września. Wylecieć. Tyle mi zostało do momentu postawienia stopy na amerykańskiej ziemi.

Dziękuję wszystkim którzy czytają bloga, komentują i mnie wspierają. Zrobię wszystko co w mojej mocy aby notki z Bostonu pojawiały się chociaż w takich odstępach czasu jak te tutaj z Polski. Tak mi dopomóż ...losie! ;)

xoxo

6 komentarzy:

  1. KFSi dobre haha c: Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. KFSi mnie rozwaliło! ahahahhahahaha... :D
    PS. Ja nie lubię pożegnań

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia w przygotowaniach! A pozegnania zawsze sa przykre...moge Ci jednak powiedziec, ze ja na lotnisku nie czulam sie jakbym wyjezdzala na rok, czulam, jakbym wyjezdzala na wakacje, dlatego nie plakalam przy pozegnaniach z rodzicami.

    OdpowiedzUsuń
  4. KFSi... Ała :D haha!
    Ja zawsze jak się żegnam to ryczę, nie płaczę, ja ryczę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwaga ! Możliwość spadania dachówek - hahaha takie rzeczy tylko w Polsce.
    hym. Czyli już nie długo oglądamy zdjęcia z NYC :D

    OdpowiedzUsuń
  6. super notki:)
    dasz rade kochana;*************

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta!