W dzień Bożego Narodzenia parę minut po 7 rano obudziły mnie wrzaski... 'Kasia...Santa was here'. Pierwsze co pomyślałam 'fuck nie chce mi się wstawać, iść i udawać że się cieszę że tutaj jestem..'. Zmusiłam się, wstałam. To co zobaczyłam pod choinką i to co już zostało spod niej zabrane utwierdziło mnie w przekonaniu, że Święta w Ameryce to jedna wielka komercja.. Obstawiam, że tyle zabawek co moje dzieci dostały w tym roku pod choinkę ja nie dostałam przez całe życie na Święta i urodziny łącznie :D
Chyba byłam grzeczna w ubiegłym roku bo ja też znalazłam pod choinką coś dla siebie:
| Moja własna bombka "Kasia, The Nelson Family, 2012 Boston" |
| for everything... |
| To i tak najlepszy prezent od mojego średniego chłopca. Uwielbiam go ;) zapytał mnie czy zostanę jego żoną i czy może się mną opiekować..forever ;) |
Popołudniu wybraliśmy się do Bretton Woods gdzie spędziliśmy cały tydzień włącznie z Sylwestrem a taki widok miałam z okna kiedy rano się budziłam:
Sylwester? Spędziłam w hotelu w Bretton Woods z butelką szampana i truskawkami. Trochę potańczyłam, zobaczyłam fajerwerki i poszłam spać. Jakoś nigdy nie przywiązywałam wagi do Sylwestra. Szkoda, że nie na Times Square ale jeszcze kiedyś się uda ;)
Postanowień na Nowy Rok brak. Nie lubię planować ani coś sobie zakładać. Wolę żeby wszystko działo się na spontanie.
A za 2 dni.... Kasia in Miami ;D
xoxo
u mnie w Ohio nie było fajerwerek :)
OdpowiedzUsuńJaki słodki prazent od małego szkrabka.
OdpowiedzUsuńKocham Twoją rodzinkę! :)
OdpowiedzUsuńUroczy są.
Ahhh. Sylwester z szampanem i truskawkami? Hmmmm!
Prezenty widzę, że są udane i prosto z serca :)
OdpowiedzUsuńPrezenty fantastyczne!!!
OdpowiedzUsuńA Kasia już dziś w Miami, zazdrość :P
Czyli byłaś grzeczna bo prezenty super :)
OdpowiedzUsuńOj pozazdrościć wyjazdu ;)