wtorek, 8 stycznia 2013

Miami No.1

Miłość od pierwszego spojrzenia dokonanego w samolocie.. Niesamowite. Miejsce znacznie lepsze niż Boston...bo ciepło, bo niekończące się imprezy, bo pełno ludzi...bo ciepło jeszcze raz. I bym zapomniała..bo palmy! haha ;P

Wakacje rozpoczęliśmy w piątek lotem o 15:30 więc w Miami wylądowaliśmy około 19. Odbiór bagażu i w stronę wyjścia.. uderzenie gorąca. To samo poczułam jak wylądowałam we wrześniu w Nowym Jorku. Duchota i wilgoć.

Pierwsza klasa w American Airlines godna polecenia! ;)



Zatrzymaliśmy się w hotelu Double Tree by Hilton ale nie polecam: klimatyzacja działała jakby chciała a nie mogła, klucze co chwilę się rozmagnetyzowywały a dostęp do internetu kosztuje 10$ extra za dobę. To już przesada żeby nie było darmowego wi-fi w takim hotelu jak nawet w najgorszych hostelach jest. I nie mają ratownika na basenie co dla pracującej au pair z 3 dzieci oznacza katorgę! Jedyne co dobre to  codzienna dostawa chocolate chip cookie. Pokój który dostałam. Zdjęcia łazienki nie będzie bo też nic ciekawego.


Widok z okna hotelowego wieczorem.


Wpadłam do hotelu, zmieniłam ciuchy i poleciałam na spotkanie z Gosią i jej znajomymi której serdecznie dziękuję za miły wieczór i mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja się spotkać ;) Umówiłyśmy się na Lincoln Rd (deptak w Miami Beach, jedno z główniejszych miejsc spotkań. Sklepy, restauracje itd.).



Nasze wakacje w sumie trwały 3 dni nie licząc dnia przylotu i wylotu. Trochę pracowałam ale głównie wieczorami a w ciągu dnia miałam wolne chociaż większość czasu spędzałam i tak z host rodzinką. 

To taki wprowadzający post. Następny będzie postem czysto zdjęciowym (po prostu jestem strasznie zmęczona a nie chcę robić zaległości w blogu). 

A na koniec mój ulubiony drink czyli sex on the beach.



Teraz odliczam dni do 25 stycznia ponieważ wybieram się na weekend do NYC! Każdemu polecam trip do Miami. Niesamowity klimat. I 27 stopni w styczniu robi swoje. Piosenka towarzysząca tym kilku dniom:



xoxo


PS. Blonde, zazdroszczę! Ty wiesz czego!

7 komentarzy:

  1. ja wybieram sie latem na floryde, wiec pewnie bedzie dwa razy cieplej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie też jest tyle stopni;p zapraszam ps. ja tez zazdroszcze!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahh, mimo tych niedogodności hotelu widzę, że jesteś zadowolona z wyjazdu, i dobrze ! :)
    Teraz czeka na Ciebie NYC, szkoda że nie możemy się razem spotkać :C

    OdpowiedzUsuń
  4. zazdroszczę tego ciepła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czemu zazdrościsz Blonde ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Ile ja bym dała za taką temperaturę w styczniu.. eh.. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta!