środa, 16 stycznia 2013

Only got twenty dollars in my pocket.

Ostatni weekend po bardzo długiej przerwie spędziłam w Bostonie z dziewczynami. Ostatni raz widziałam się z nimi 8 grudnia czyli po ponad miesiącu znów się spotkałyśmy. Strasznie mi tego brakowało. Cieszę się, że grudzień się już skończył bo był to bardzo męczący miesiąc. Zakupy i polska kolacja? Zawsze! W ten weekend szczęście mi sprzyjało bo kupiłam bardzo fajne rzeczy nie wydając majątku. 


20$ a jakie wygodne!

Marshall należy do jednych z moich ulubionych sklepów, kurtka narciarska Nike przeceniona z 160$ na 40! Musiałam ją kupić! Wykorzystałam gift card który dostałam na święta, czyli dopłaciłam tylko 14$. Interes życia.

Sukienka - H&M 10$.


H&M  7$ ;)

ALDO 23$ - taka na jaką polowałam od przyjazdu. Duża do której zmieszczę też aparat, brązowa, na długim pasku i nie kosztująca fortuny a dobra gatunkowo!


Zakupy dobra rzecz ale teraz czas zaciskać pasa i spróbować coś zaoszczędzić. Odliczam dni do 26 stycznia i wyjazdu na weekend do Nowego Jorku bo później to nie wiadomo kiedy trafi się jakieś wolne. W lutym ferie i znów goście, goście, goście. W lutym też wyjeżdża Paulina, za chwilę po niej Arlette, Marieta w rematchu a szanse, że znajdzie rodzinę w Bostonie akurat są nie ma co ukrywać niewielkie więc ja nie wiem  (trzymam kciuki Marieta!). Jestem już tutaj 4 miesiące.. uh czas leci jak szalony.

W niedzielę odbył się 21 Finał WOŚP. W Bostonie też wspieraliśmy Orkiestrę:


Jeszcze parę miesięcy i witaaaaaj Polsko! ;)

6 komentarzy:

  1. Jak co będziesz robić - bawić się ;) Kiedy wpadasz w odwiedzimy do Polski?

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie dobrze!
    O ile dobrze pamiętam to w Bostonie jest Szymba ;)
    Buty przeBOSKIE!! <3
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej, a czemu Marieta w rematchu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne ciuchy, strasznie podoba mi sę ta czarna torebka i buty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej! Od dłuższego czasu interesuje się 'Au pair in America'. Mam 18 lat, i bym chciała pojechać za kilka lat. Dziś trafilam na Twój blog, przeczytałam go od deski do deski, ii jestem zachwycona Twoją historią! Wiadomo, dzieci są czasami problemowe, ale nie poddawaj się. Ja zawsze miałam dobry kontakt z dzieciakami, sama nie wiem czemu tak jest :) Pozostaje mi tylko przez kilka lat szkolić angielski, odkładać pieniądze iii spróbować szczęścia. Z chęcią będę obserwowała Twój blog, i trzymała kciuki. Pozdrawiam 'A visitor from Nidzica, Warminsko-Mazurskie' :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie posta!