Wiem, mówiłam że będę silna..że nie będzie łez..ale nie dało się. Przy paru pożegnaniach byłam twarda, ale kiedy żegna się z najlepszym przyjacielem ever to łzy same płyną! ;(
Właśnie takie chwile są najgorsze w wyjazdach ale..dziękuję temu który wymyślił Skype ;)
To teraz przejdźmy to też ciężkich spraw ale bardziej natury materialnej.. moja walizka waży 22,05 kg ;D jutro jeszcze wsadzę tam leki i parę pierdółek więc będzie ważyć 22,5 kg i to jest wiadomość pocieszająca ;) a prezentuje się tak:
Kurtkę zimową, bluzę i niektóre spodnie zapakowałam do worka próżniowego i odessałam powietrze, nie robiłam tego ze wszystkimi ciuchami ponieważ mam pojemną walizkę i wszystko zmieściło się elegancko. resztę rzeczy po prostu powsadzałam do tych worków i pozamykałam tak, że w razie czego i tak nic nie powinno się z nimi stać.
Przed odessaniem i po odessaniu ;P
Jutrzejszy dzień będzie też pełen pożegnań a więc będzie to ciężki dzień. Dzisiaj spędzam ostatnią noc w swoim łóżku i w swoim domu bo jutro wieczorem wyjeżdżam do Warszawy, napiszę posta stamtąd, pewnie w niedziele wieczorem a tymczasem czuję się ... dziwnie. Nie da się tego opisać a każda przyszła au pair przeżyje takie chwile. Każda na swój sposób.
xoxo
o ja cię, ale ten czas szybko zleciał ;)
OdpowiedzUsuńdobry pomysł z tymi workami, muszę się w nie zaopatrzyć na przyszłe wakacje. czekam na kolejny post oraz oczywiście posty z usa :D
buziaki!
Kurde nie wpadlabym na te worki prozniowe. Dobrze wiedziec na przyszlosc. :)
OdpowiedzUsuńJa np wiem, ze jesli uda mi sie wyjechac to na pewno nie bd twarda. Bez placzu sie nie obejdzie.
faktycznie te worki dużo dają, szkoda tylko że nie odejmują też wagi rzeczą w nich :P Ale chyba w takie cudo trzeba będzie zainwestować przed wyjazdem.
OdpowiedzUsuńGdzie kupiłaś te worki próżniowe? To jest świetna sprawa na wyjazd! :D
OdpowiedzUsuńMiałaś genialny pomysł z tymi workami próżniowymi:)
OdpowiedzUsuńNienawidzę się pakować, bo zawsze mam za mało miejsca:P