Obiecane zdjęcia i moje pierwsze spojrzenie na Boston.
16.09.2012
Na pierwszym zdjęciu szklane kominy poświęcone ofiarom holocaustu. Każdy komin poświęcony osobnemu obozowi zakłady i na ściankach kominów są wypisane nazwiska osób które zginęły w danym obozie. A jak wejdzie się do środka to spod nóg wydobywa się sztuczna para.
Boston Downtown.
Boston Downtown.
Widok z Charlestown Bridge na Bunker Hill Monument.
21.09.2012
Mam nadzieję, że zobaczę jakiś mecz na żywo!
Widok z Cambridge Parkway. Charles River Reservation.
jw.
Museum od Science. Podobno warte zobaczenia więc na pewno się wybiorę.
Widok z Cambridge Parkway na bostońskie szpitale specjalistyczne.
W sumie to nie wiem gdzie zrobiłam to zdjęcie, ale jest to też poniekąd zdjęcie centrum.
Jak jest? Lepiej, ale nie cudownie! Jeszcze nie ;) Wczoraj byłam z Mariettą i Anetą (inną polską au pair, która mieszka blisko Marietty) w polskiej dzielnicy na pysznym jedzeniu i trochę połaziłyśmy pod Boston Public Garden. Zdjęcia będą w następnym poście. I takie wypady na prawdę pomagają. Chociaż każda z nas dobrze trafiła, to można porozmawiać o głupotach swobodnie, na luzie. Doszłam do wniosku, że nie mogę się przejmować nie swoim dzieckiem bo zwariuję więc od pon wprowadzam zasadę 'miej wyjebane a będzie Ci dane' (mamo przepraszam ;*) ale tak będzie najlepiej. Czyli po prostu wstaję rano, od pękam swoje kilka godzin a później zapominam o tym co się działo i zajmuję się sobą. Druga zasada to 'Byle do weekendu' co nie trzeba tłumaczyć. Mam nadzieję, że będę miała siłę aby wytrzymać tutaj jak najdłużej, ale.. 'Nic na siłę!" czyli jak będzie mi źle przez dłuższy czas ( nie liczę chwilowych kryzysów bo każdemu się zdarza) ale jeżeli permanentnie nie będzie mi tu dobrze, do zawijam żagle do swojego portu w Polsce. Tymczasem wszystkim wyjeżdżającym au pair jutro i w następnych tygodniach, życzę tak fajnych hostów jak moi i grzeczniejszych dzieci niż moja mała E. ;P
Pamiętajcie, żeby w razie kryzysu nie dzwonić do domu bo usłyszycie 'wracaj!', zadzwońcie do koleżanki która też jest au pair, do przyjaciół w Polsce, bo rodzice się bardzo nami przejmują i zawsze będą chcieli żebyście wrócili. Tzn. moja mama mówi, że jestem tu krótko i mam się nie poddawać, ale jednocześnie mówi, że mam wracać jak będzie mi źle. Dziewczyny musicie wspierać się nawzajem, uwierzcie mi, że to jest bardzo ważne w byciu au pair, żeby chociaż na skypie pogadać z inną osobą która dzieli ten sam los. Jakby coś to zawsze możecie walić jak w dym na skype: kasia.wastowska !
xoxo
Piękne zdjęcia! Jasne, nie poddawaj się, zawsze możesz wyżalić się na blogu a my Ci pomożemy (: Mam nadzieję, że bawisz się świetnie!
OdpowiedzUsuńmhhy ja mam ta sama zasade juz od kilku miesiecy - czyli od przyjazdu ;p w sensie taka , ze nie przejmuje sie nie swoim dzieciakiem ( tzn czasami sie nie da) i rowniez czesto odliczam godizny do czasu wolnego - w nagrode za to w czasie wolnym poswiecam sie w 100 procentach sobie i ulepszam sobie etn czas jak moge :)
OdpowiedzUsuńTy tez sie nie poddawaj i nie przjemuj sie dzieciakiem - a tak poza tym , wybacz ale ile lat ma Twoja E.? Moja E. ma 3 i pol i to niezbyt dobry wiek
Kasiiiiaaa:D mogłabyś mi odpowiedzieć na jedno pytanie? jak bardzo USA różni się od Twojego wyobrażenia przed wyjazdem? bardzo ciekawi mnie ta kwestia;)
OdpowiedzUsuńKasia w razie potrzeby albo jak będzie Ci się nudzić to wysyłam Ci zaproszenie na skype ;) jak by co pisz ja zazwyczaj jestem niewidoczna ;)
OdpowiedzUsuńMasz do niej jakieś namiary? wiesz gdzie dokładnie mieszka?:) ps. boston wygląda naprawdę super- kolejny MUST na mojej liście;)
OdpowiedzUsuńSą wieżowce - jest ciekawie ;)
OdpowiedzUsuń